Kryzys w Wenezueli

Od jakiegoś czasu bardzo bacznie przyglądam się temu co się dzieje w Wenezueli, zapewne w większość z was słyszała co nieco w mediach jednak ten kraj a w szczególności zwykli mieszkańcy borykają się z wieloma problemami, o których piszę na tym blogu. Niewątpliwie sytuacja w Wenezueli należy do kryzysowych dlatego warto się jej przyjrzeć z bliska i wyciągnąć pewne wnioski.

 

Od bogactwa do katastrofy

Wenezuela posiada bogate złoża ropy naftowej – od późnych lat czterdziestych do 1970 była ona największym eksporterem tego surowca na świecie. Dzięki czemu była jedną z czołowych gospodarek na świecie, sytuacja dramatycznie się zmieniła w momencie kiedy prezydentem został Hugo Chávez na przełomie 1998/99 roku. Rok później ceny ropy szybko wzrosły. Chávez zmienił następnie politykę gospodarczą na socjalistyczną w porównaniu z jego poprzednikami i uzależnił gospodarkę Wenezueli od wysokich cen ropy naftowej.

Konsekwencje populistycznej polityki administracji Chaveza doprowadziły do tego, iż stały się one książkowym przykładem tego, jak  polityka szerokiego rozdawnictwa w połączeniu z korupcją i niegospodarnością może prowadzić do klęski tak zamożnego kraju.

 

Kryzys gospodarczy

Obywatele Wenezeli w trakcie rządów Chaveza a potem obecnego prezydenta Nicolása Maduro, doświadczyli gwałtownej utraty wartości pieniądza czyli hiperinflacji, w związku z powyższym produkty codziennego użytku stały się luksusem. Obecnie w tym kraju panują głód, przestępczość i choroby – ludzie nie mają dostępu do opieki medycznej.

Głód i przestępczość

Zdesperowani ludzie w Wenezueli nie okradają sklepów ani banków. Nie byłoby sensu; bankomaty były w większości puste od początku 2018 roku, kiedy hiperinflacja przekształciła bolivara w bezwartościowy kawałek papieru.

Ale zdesperowani ludzie w Wenezueli rabują restauracje. Gdy kraj trzeszczy w piątym roku kryzysu gospodarczego, głód tkwi w umysłach wszystkich. Dziewięć na dziesięć gospodarstw domowych twierdzi, że nie ma wystarczających pieniędzy na zakup żywności. Prawie dwie trzecie zasypia głodnych nocą. Katolicki non-profit Cáritas oblicza, że rodzina potrzebowałaby 98-krotności płacy minimalnej, aby zapewnić podstawowe zaopatrzenie w żywność.

Przeciętny Wenezuelczyk stracił w 2017 roku 10 kilogramów masy ciała, a setki tysięcy dzieci są zagrożone śmiercią z powodu niedożywienia. Mowa tutaj o rodzinach, które były klasą średnią, w chwili obecnej nie mogąc już pozwolić sobie na jedzenie. Wiele osób codziennie spędza godziny w kolejkach poza sklepami spożywczymi, szukając kilku produktów, które dotarły do półek i zeskrobując wystarczająco dużo boliwarów, aby zapłacić zawyżone ceny. Ci, którzy mogą uzyskać dostęp do dolarów, używają ich na czarnym rynku żywności. Inni przeglądają worki śmieci, restauracje z łupami i sklepy spożywcze. Niektórzy obywatele ponadto wprowadzili barter jako formę handlu.

 

Oficjalne statystyki mówią iż ponad 87% gospodarstw domowych otrzymuje pudełka żywności subsydiowanej, nieregularnie dostarczane przez lokalne komitety ds. Zaopatrzenia i produkcji (CLAP), państwowy program pomocy żywnościowej. Opozycja i organizacje pozarządowe twierdzą, że rząd broni swojej kontroli dostępu do żywności jako sposobu na wzmocnienie wsparcia inni nazywają to cynicznie „dietą Maduro”.

Puste żołądki skłaniają ludzi ze wszystkich środowisk do przestępczości i napędzają bezprecedensową falę przemocy, która średnio pozbawia 73 ludzi życia każdego dnia.

 

Choroby

Jak twierdzi burmistrz Caracas Antonio Ledezma w Wenezueli odradzają się choroby, które zostały zwalczone dziesięciolecia temu. Setki osób umierają na odrę i błonicę. W 2017 roku zanotowano ponad 400 tys. przypadków podejrzeń malarii, zdiagnozowano 100 tys. przypadków gruźlicy. Więcej niż 55 tys. osób chorych na raka nie ma dostępu do chemioterapii.

Brakuje również lekarstw. Już dwa lata temu Federacja Farmaceutyczna Wenezueli szacowała, że niedostępnych jest 85% podstawowych medykamentów. Szerzą się choroby takie jak malaria. Śmiertelność niemowląt wzrosła o prawie jedną trzecią.

Szacuje się, że Wenezuelę opuściła ponad połowa pracowników służby zdrowia, lekarze i pielęgniarki. Ci, którzy zostali, zarabiają równowartość od 24 do 30 dolarów miesięcznie.

 

Blackout

7 marca tego roku nastąpiły masowe braki prądu związane z awarią elektrowni w Grui, która zaopatruje 80 procent kraju w energię elektryczną . Brak prądu spowodował nie tylko problemy już i tak trudnym życiu obywateli Wenezueli ale również gigantyczne problemy w szpitalach.

Obrazy takie jak matki opłakujące chore dzieci, które nie otrzymały pomocy lekarskiej w pogrążonych w ciemnościach szpitalach czy lekarze ręcznie obsługujący wentylatory w inkubatorach wcześniaków, porody przyjmowane przy świetle świec i latarek to tylko skrawek dantejskich scen, które dzieją się w Wenezuelskich szpitalach.

Doniesienia o liczbie osób zmarłych na skutek awarii są różne. Uznawany przez Zachód tymczasowy prezydent Wenezueli Juan Guaido w poniedziałek mówił o 17 ofiarach. Ale wenezuelska telewizja VPI TV podała, że tylko na oddziałach neonatologicznych w zmagających się z brakiem prądu szpitalach zmarło 80 noworodków.

Korespondent agencji AFP opisał zaś potworny odór rozkładających się zwłok dochodzący z największej kostnicy w Caracas, która ze względu na awarię zasilania, przestała przyjmować nowe ciała.

 

Czy można się przygotować na coś takiego?

Obawiam się, że niestety zwykły obywatel nie jest w stanie przygotować się na wieloletni kryzys gospodarczy. W początkowym etapie osoby przygotowujące się mogłyby mieć jedynie lepszy start, posiadać niezbędną wiedzę i umiejętności unikać zagrożeń. Jednak w całym kryzysie w Wenezueli nasuwają mi się dwa wnioski, iż w przypadku takiego scenariusza należy posiadać odpowiednie zabezpieczenie finansowe (w innych walutach, metalach szlachetnych itp.) oraz bardzo poważnie myśleć o ewakuacji w tym momencie nie mówimy o wyprowadzce do lasu ale ucieczka z kraju, który pogrąża się w chaosie.

 

Nie skończyć jak Wenezuela

Mimo iż bardzo stronię od polityki na moim blogu niestety to właśnie ona jest najczęstszą przyczyną cierpienia milionów ludzi na tej planecie. W tym przypadku jest to niewątpliwie autorytarny ustrój socjalistyczny, który jak w przypadku ZSRR tak i dla Wenezueli okazał się tragiczny w skutkach.

Politycy wszelkiej maści próbują zaskarbić sobie głosy, kolejnymi udogodnieniami dla obywateli na zasadzie „władza daje”, jednak większość ludzi nie rozumie iż władza i politycy dysponują jedynie naszymi pieniędzmi. Zamiast dawać nasze pieniądze, najlepiej byłoby jakby nam ich tyle nie zabierała…

 

Jak zawsze zachęcam was do komentarzy co sądzicie o tym co dzieje się w Wenezueli czy nasz kraj może podzielić jej los itd. Bardzo proszę jedynie o wstrzymanie się z agitacjami wyborczymi lub pisaniu o partiach politycznych.

2 komentarzy

  1. Gdyby wprowadzić socjalizmy na Saharze to po dwóch latach zabrakłoby tam piasku.

  2. Myślę, że taka sytuacja mająca miejsce w Polsce jest jak najbardziej prawdopodobna. Roszczeniowe podejście niedoedukowanego Polaka jest zachętą dla żądnych władzy ludzi gotowych rozdawać nie swoje pieniądze w postaci „kiełbasy wyborczej” i innych co miesięcznych łapówek ku utrzymaniu stołka. To się działo w tym kraju wcześniej i będzie dalej się dziać. Ot natura ludzka.
    Co do przygotowania się na ową sytuację. Myślę, że rozwiązaniem jest opuszczenie metropolii już teraz i w jak największym stopniu oduzależnienie się od sieci. To jest w ogóle według mnie najlepsza recepta na polepszenie sytuacji ludzi na świecie. Samowystarczalność.
    To jest temat na całą rozprawkę.

Dodaj komentarz