Plecak ucieczkowy – nowy plecak i wnioski z ostatnich lat użytkowania.

Plecak uczieczkowy w świecie survivalowców i preppersów cały czas powraca jak bumerang, być może dlatego iż jest to tzw. „must have” jeśli uważasz się za kogoś z tej grupy. Niewątpliwie dobry „plecak ucieczkowy” przydaje się nie tylko podczas apokalipsy, załamania gospodarczego lub sytuacji kryzysowej ale również lub nawet częściej w życiu codziennym, pracy czy w wycieczkach na łono natury.

Wybierając się na różnego rodzaju wycieczki krajoznawcze lub szlifując umiejętności przetrwania, dobry plecak jest na miarę złota dlatego też od jakiegoś czasu postanowiłem zakupić nowy plecak i zmodyfikować swój system.

Oczywiście moje poprzednie artykuły odnośnie plecaków przetrwania są jak najbardziej aktualne dlatego jeśli nie czytałeś poprzednich warto poznać podstawy które opisywałem wcześniej:

Plecak ucieczkowy cz.1

Plecak ucieczkowy cz.2

Plecak ucieczkowy – kilka najczęściej popełnianych błędów

 

Wiosna tuż za rogiem tak więc postanowiłem iż jest to idealny moment na wycieczkę do lasu, która będzie również pewnym podsumowania rocznego użytkowania nowego plecaka.

 

0. Nowa koncepcja

Od tego trzeba było w ogóle zacząć poszukiwania „nowego kandydata”, moja wieczna tendencja do zabierania dodatkowego sprzętu powodowała, iż długie marsze z czasem robiły się męczarnią. To zmotywowało mnie do tego aby nie kupować dużego plecaka i zmuszenia siebie samego do bardziej roztropnego wybierania listy ekwipunku. To również pozwoliło mi zdecydowanie ograniczyć wagę – plecak z pełnym wyposażeniem w tym zapasem wody nie powinien ważyć więcej niż 15 kg tak abym mógł z nim biec truchtem.

Nie będąc głuchy na wasze sugestie i uwagi, iż moje plecaki są za bardzo militarne postanowiłem tym razem zakupić plecak w jednolitym kolorze tzw. coyocie, mimo iż dalej jest to plecak w stylu militarnym, ma on już bardziej cywilny wydźwięk tym bardziej w połączeniu z normalną kurtką i jeansami.

1. Plecak

Plecak, który wybrałem to kopia plecaka cammelback tri zip, jego unikatowa budowa zamków w kształcie litery „Y” powoduje iż mamy dostęp do wszystkich przedmiotów bez konieczności wywracania wszystkiego do góry nogami.

Mimo wszystko kwota ponad 350 zł to całkiem sporo jednak i tak była okazją, w porównaniu do prawie dwukrotności z oryginałem zważywszy na fakt iż wykonanie nie odbiega od oryginału jedyna różnica to to iż nie posiada metki. Wychodzę z założenia, że jeśli mogę kupić coś taniej to tak właśnie robię, metkę mam w czterech literach a reszta kasy zostaje w portfelu.

Wracając do tematu plecak jest wykonany z cordury, posiada solidne zamki oraz taśmy molle, pozwalające przytroczyć dodatkowy sprzęt w razie potrzeby. Po bokach znajdują się dwie kieszenie oraz dwie mniejsze wewnątrz w formie siatki zapinanej na zamek. Ponadto mój plecak posiada dodatkową kieszeń w tzw. kapeluszu, która jest dostępna bez konieczności otwierania całego plecaka. Pojemność 30-35 litrów jest wystarczająca do zabrania podstawowego ekwipunku.

Plecak ma bardzo dobry system nośny – to właśnie zadecydowało o jego zakupie, po tym jak już odpowiednio ustawiłem go pod swoje plecy po prostu nie czuje się go na plecach nawet przy sporym obciążeniu. Podczas długich marszów nogi dają szybciej w kość niż plecy – mogę dodać iż wcześniej było odwrotnie.  Jest to jeden z głównych czynników na który należy patrzeć podczas wyboru plecaka.

Plecak był testowany we wszystkich warunkach atmosferycznych

 

Czasami bywa tak, że nawet dobry system nośny może nie być dostosowany do twojego ciała to się tyczy ludzi np. bardzo szczupłych lub bardzo dużych, w moim przypadku plecak leży idealnie jednak nie obeszło się bez ustawiania systemu na zasadzie prób i błędów.

2. Modułowość

System taśm molle, które są przyszyte na zewnątrz plecaka dają możliwość jego dodatkowej rozbudowy o dodatkową przestrzeń ładunkową, jest to dla mnie bardzo duża przewaga w stosunku do plecaków stricte turystycznych.

W razie potrzeby posiadam kilka dodatkowych zasobników, kieszenie do przenoszenia butelek z wodą lub też specjalny moduł cargo wykonany pod ten plecak w celu rozszerzenia jego pojemności i przytroczenia na samym dole.

Dolny zasobnik idealnie nadaje się na miejsce na tarp oraz hamak lub też służy mi jako miejsce na kurtkę.

 

Tak rozbudowany plecak ma możliwość przeniesienia dodatkowego ekwipunku.

 

3. Sprzęt

To co mogę powiedzieć o samym sprzęcie do plecaka to w dużej mierze nie różni się od tego co opisywałem w poprzednich artykułach. W związku nową koncepcją „walki z wagą” byłem zmuszony zainwestować w kilka droższych rzeczy jak chociażby lekki i mały puchowy śpiwór, dmuchany materac zamiast carimaty czy piecyk z tytanu.

Ponadto stare surivalowe przysłowie sprawdza się w 100% – im więcej wiesz tym mniej nosisz co w moim przypadku powoli ma miejsce.

Drzewko żywiczne – trochę strugania i mamy świetną rozpałkę.

4. Ekwipunek

Oto mniej więcej standardowa lista ekwipunku, który służy mi na wypady dłuższe lub krótsze, generalnie niezależnie od długości takiej wycieczki czy jest to kilkugodzinny spacer czy też kilkudniowa wyprawa staram się nosić pełen plecak, dzięki temu jestem przyzwyczajony do obciążenia.

Dodatkowo bardzo podobny ekwipunek zabierałbym ze sobą w razie konieczności szybkiej ewakuacji.

Lista rzeczy, które posiadam na stanie mojego plecaka ucieczkowego:

  • Pokrowiec przeciwdeszczowy do plecaka
  • Apteczka turystyczna
  • Nóż + krzesiwo
  • Piła składana
  • Filtr do uzdatniania wody
  • Plastikowa butelka z wodą 1L
  • Hamak
  • Tarp
  • Śpiwór puchowy
  • Materac dmuchany
  • (opcjonalnie)Kuchenka gazowa (kartusz + palnik)
  • Garnek + kubek
  • Zestaw sztućców
  • Powerbank + kabelki
  • Kompas + Mapa papierowa
  • Notatnik + ołówek i długopis
  • Pudełeczko ze szpargałami (klej, taśma, zestaw do szycia itd.)
  • Trytki
  • Światło chemiczne x 2
  • Latarka czołowa, latarka zwykła (zestaw baterii)
  • Poncho przeciwdeszczowe

 

5. Podsumowująć

Nie ma plecaka idealnego i ten też nie jest, obecny jest zdecydowanie lepszy od poprzednich i jest to zdecydowanie krok na przód w moim ekwipunku. Zmiana plecaka pociągnęła za sobą zakup nowego (droższego) ekwipunku, dopiero po zmianie tych elementów cały zestaw zaczął być kompletny. Wszystkie nowe graty to wydatek ponad 1000 złotych nie licząc poprzedniego ekwipunku tak więc zmiana mimo iż konieczna tania nie była.

Minusem plecaka jest jego pojemność, po prostu w tak mały plecak nie zabierzemy za wiele nie jest to plecak, który pozwoliłby na dłuższe bytowanie w terenie. Nawet dzięki dodatkowym modułom możemy trochę się podratować i dorzucić parę rzeczy jednak z 35 litrowego plecaka nigdy nie zrobimy długodystansowca.

Tutaj nasuwa się pewna refleksja czy od razu iść w drogi sprzęt czy zacząć od tańszych rzeczy i sukcesywnie wymieniać sprzęt na lepszy. Ja wybrałem tą drugą drogę z prostego powodu po pierwsze nie wiedziałem czy będzie mnie to aż tak bardzo pasjonować aby wydawać takie pieniądze, ponadto poprzednie plecaki nie odstają jakoś diametralnie od mojego nowego coyota. Po drugie zmiana z gorszego sprzętu na lepszy jest podobna jak przesiadka do nowego samochodu człowiek docenia to co ma.

Z drugiej strony dobry ekwipunek jest zakupem jednorazowym tak więc zakupując lepszy sprzęt „oszczędzamy” bo nie kupujemy kolejnego tego samego ekwipunku.

Czuć już wiosnę 🙂

Pierwszy wiosenny piknik w tym roku zaliczony 🙂

Mam nadzieje, że po raz kolejny moje doświadczenia pomogą wam w wyborze odpowiedniego ekwipunku, dajcie znać co sadzicie czy lepiej kupować sukcesywnie lepszy sprzęt czy też od razu zacząć z górnej półki.

Jeśli macie jakieś uwagi co do mojego ekwipunku, wyposażenia proszę podzielcie się swoimi przemyśleniami w komentarzach.

4 Replies to “Plecak ucieczkowy – nowy plecak i wnioski z ostatnich lat użytkowania.”

  1. De facto jest to plecak ewakuacyjny, a nie ucieczkowy. Nawet w książce Przygotowani przetrwają (tej z folią NCR) jest o tym mowa.

    1. Terminologia jest dowolna sam nie lubię terminu plecak ucieczkowy, ewakuacyjny czy tym podobne. Plecak to plecak ważna jest zwartość oraz jak się go użytkuje.

  2. Z rzeczy w plecaku mam wątpliwości o sens dublowania niektórych elementów pod względem zadań – po co pokrowiec na plecak skoro Cordura jest najczęściej podgumowana a obok nosisz ponczo i tarpa. Tak samo z hamakiem i dmuchanym materacem – zawsze użyjesz tylko jednego. Zaoszczędzoną objętość plecaka lepiej wykorzystać na, dajmy na to, rację żywnościową, na przykład francuską lub seven oceans lub na zwiększenie zapasu wody.

    1. Dzięki Wojtek za twój komentarz i konstruktywne uwagi (takie lubię najbardziej). Zawsze powtarzam jeśli twój system będzie dla Ciebie lepszy to gratuluję o to właśnie chodzi. Kilka słów wyjaśnienia – pokrowiec na plecak to jest coś z czego na pewno nie zrezygnuję, proponuję sprawdzić jak zachowuje się plecak nawet z takiego materiału w trakcie ulewnego deszczu, woda wchodzi każdym miejscem np. przez zamki. Druga sprawa z dublowaniem rzeczy – Jankesi mają takie powiedzenie „two is one and one is none” kilka razy sprawdziło mi się w życiu. Może być tak, że nie rozbijesz hamaka bo będziesz w mieście, wtedy przyjdzie Ci spać w śpiworze na materacu. W lesie hamak się sprawdzi jednak sam hamak w zimną noc sponiewiera Cię niemiłosiernie, spałem przy temperaturze bliskiej zeru w hamaku w śpiworze i dupa też marzła bo spiwór się od dołu zgniata i nie daje dostatecznej izolacji, stąd też materac. Na krótką metę wolę się dobrze wyspać bo to będzie bardziej negatywnie na Ciebie wpływać niż pusty żołądek – proponuję spróbować nie jeść nić przez 3 dni zobaczysz co się stanie 🙂

Dodaj komentarz