Plecak ucieczkowy, survivalowy – kilka najczęściej popełnianych błędów

W tym artykule chciałem przedstawić kilka najczęstszych błędów odnośnie plecaków ucieczkowych oraz potencjalnej ewakuacji z nimi. Każdy szanujący się prepers posiada taki plecak.

Jeśli nie czytałeś o plecakach ucieczkowych zachęcam Cie do wcześniejszego zapoznania się z poniższymi artykułami:

Plecak ucieczkowy (survivalowy) cz.1

Plecak ucieczkowy (survivalowy) cz.2

Tak więc wszelkie definicje odnośnie tego czym jest plecak ucieczkowy (plecak przetrwania) pominiemy.

Wyobraźmy sobie sytuację, że z jakiegoś powodu musimy brać nogi za pas i jedyne co możemy zabrać to mniej więcej tyle ile jesteśmy wziąć razem ze sobą. Jeśli już masz przygotowany swój plecak to bardzo możliwe, że popełniłeś jeden z poniższych błędów – skąd to wiem bo większość błędów popełniłem sam i chciałem się podzielić moimi obserwacjami.

 

1. Brak przygotowania fizycznego

Pierwszy i chyba najważniejszy błąd jaki się popełnia większość z nas to brak jakiegokolwiek przygotowana fizycznego. Nie wspominając o takim, które przygotuje nas do kilkunasto-kilometrowego marszu z plecakiem. Ogólnie mało kto jest przygotowany do czegoś takiego – wiadomo, że w sytuacji zagrożenia adrenalina zrobi swoje. Taki krótkotrwały „kop” może nam zapewnić nasz organizm w sytuacjach zagrożenia, jednak co organizm da Ci teraz, zabierze później w postaci wycieńczenia. W takich sytuacjach łatwiej też o kontuzję. Jeśli większość czasu spędzamy na kanapie a jedynymi mięśniami, którymi trenujemy są mięśnie palców na smartfonie lub pilocie od tv to gwarantuje Ci że po 5 kilometrach z takim plecakiem będziesz błagał o litość a po 10 śmierć nie jest już taka straszna – to oczywiście żart.

Zachęcam do spróbowania „ewakuacji na sucho” nie musi być ona związana z nocowaniem w lesie po prostu sam spacer do wyznaczonego punktu X lub też wycieczka na rowerze – jest to jeden z najlepszych środków lokomocji podczas ewakuacji. Ale dodatkowe kilogramy na plecach i tak zrobią swoje i parę górek pod rząd może Ci dać porządnie w kość. Wiosna już tuż tuż – dni będą co raz dłuższe i cieplejsze, będzie to idealny czas na tego typu testy.

 

2. Za dużo gadżetów poza plecakiem

Czasami jest po prostu lepiej coś przytroczyć do plecaka np. karimatę, nic nie waży a zajmuje dużo miejsca, jednak nadmierne przyczepianie gadżecików karabińczyków, D-ringów, latareczki i innych bajerów daje innym jednoznaczną informację, że masz tam wartościowy sprzęt. Uważam, że skupianie na sobie zbytniej uwagi nie jest dobre, dlatego jeśli to możliwe nie ma co przesadzać ze sprzętem NA plecaku.

 

3. Plecak jest za ciężki i za pełny

Najfajniej to by było spakować na plecy pół domu i ruszyć w drogę ale rzeczywistość nie jest tak piękna.  Większość osób uważa, że skoro plecak przetrwania jest już gotowy to można go odłożyć do szafy na godzinę „W” i zapomnieć o temacie. Wiedzę o to co się przydaje a co nie, co trzeba by było wyrzucić albo pokombinować z rozłożeniem ciężaru dowiesz się jedynie wtedy jeśli weźmiesz ten plecak i trochę z nim pochodzisz.

Przeciążanie plecaka (nawet jeśli masz miejsce) jest nagminne – jeden z moich największych grzechów, bo zawsze coś się może przydać. Kolejnym częstym błędem jest załadowanie plecaka na full – co często objawia się w momencie kiedy trzeba coś do niego wrzucić – przykładowo podczas spaceru robi się bardzo gorąco i musimy zrzucić z siebie kurtkę bluzę i przebrać spodnie na krótkie.Po pierwsze nie ma miejsca po drugie teraz trzeba to wszystko wywalić a potem najgorsze spakować jeszcze raz – mając trochę luzu w plecaku łatwiej jest wygrzebać to co potrzebujemy.

Tego wszystkiego oczywiście nigdy się nie dowiesz oglądając preperskie filmiki na YT lub czytając różne strony internetowe o prepersach i survivalu. Tutaj wracamy do punktu nr. 1 – trzeba ruszyć tyłek i samemu popróbować i wyciągnąć własne wnioski, wypracować sobie swój system. Szybciej zrozumiesz co Ci jest potrzebne a bez czego możesz się obejść. Stare survivalowe przysłowie mówi – „im więcej wiesz tym mniej nosisz”.

 

4. Za dużo rzeczy posiadających tą samą funkcję

Po co Ci 4 noże w plecaku, do tego siekiera, piła, cały zestaw garnków. Oczywiście nie ma co polegać tylko na jednym narzędziu jednak zabieranie kilku rzeczy o tej samej aplikacji generuje dodatkowe kilogramy (punkt 3) . Z drugiej strony przez nadmiar czegoś możesz nie mieć czegoś co będzie Ci akurat potrzebne. Listę najczęściej zapominanych przedmiotów postaram się przygotować w niedalekiej przyszłości.

 

5. Brak bezpośredniego dostępu do apteczki

Oto przykład mojego plecaka z pełną apteczką przytroczoną do boku

Zestaw pierwszej pomocy w plecaku ucieczkowym to podstawa, jedną z najważniejszych w ogóle w tego typu zestawach.  Umiejscowienie samej apteczki powinno być takie  aby mieć do niej bezpośredni dostęp w przeciągu kilku sekund od momentu zdjęcia plecaka. Jest to jeden z najczęściej popełnianych błędów, w przypadku jakiegoś głębokiego rozcięcia musimy jak najszybciej zatamować krew, jeśli jesteśmy sami to wygrzebywanie apteczki z plecaka z rozwaloną ręką to gwarancja, że będzie niezły bajzel – łatwo to sobie wyobrazić.

 

6 Brak zestawu higienicznego

Jeśli przez ostatnie 3 dni nie myłeś zębów to zapewne długo Ci one nie posłużą, jeśli przez ten czas nie widziałeś też wody i mydła to twoja aura może być zabójcza. Nawet jeśli mógłbyś poprosić kogoś o pomoc to twój zapach będzie na tyle odstraszający, że prawdopodobnie ten ktoś nie będzie do tego skory z prostej przyczyny – po prostu śmierdzisz.

Poza walorami wizualno zapachowymi warto też obmyć się lub chociaż też obtarć nasączoną chusteczką tam i ówdzie, tak aby nie nabawić się jakiejś nieprzyjemnej infekcji skóry – brak higieny może być bardziej niebezpieczny niż inne zagrożenia jak głód czy grupy bandziorów. Zestaw higieniczny powinien zawierać podstawowe elementy takie jak „papier życia”, mydło, szczotka i pasta do zębów ale z drugiej strony nie ma co też popadać w paranoje i zabierać ze sobą odżywki do włosów czy zestawu do manicure. Do takiego zestawu Panowie powinni dołączyć maszynkę do golenia – tak aby po paru dniach nadal wyglądać jak cywilizowany człowiek no chyba, że idziesz za modą i masz styl drwala. Panie często zapominają o takich sprzętach jak tampony czy podpaski, nie jestem kobietą ale mieszkam z jedną i już ratowałem sytuację moją awaryjną podpałką – drugie zastosowanie dla tamponów, podpaski za to mogą służyć jako awaryjny opatrunek ale to tak na marginesie.

 

7. Brak mapy

Wygodne życie uczy nas korzystania z wygodnych narzędzi, na cholerę nam mapa i kompas skoro mamy Google Maps – tak mówili turyści, którzy zgubili się jakiś czas temu w Tatrach. Co w przypadku jeśli GPS przestanie działać a nasze smartfony nie będą funkcjonować z powodu braku dostępu do sieci?

Nie polegaj na rzeczach, które mogą przestać działać lub mogą się łatwo zepsuć. Nawet jeśli zbłądzisz i spotkasz kogoś kto będzie w stanie powiedzieć Ci gdzie jesteś, to jak Ci to wytłumaczy twoje położenie. Kawałek tektury nie zabiera wiele miejsca i nic nie waży a może wiele pomóc. Nie zaszkodzi mieć dwie mapy jedną ogólną oraz drugą np. swojego województwa.

 

8. Rzeczy, które nigdy nie były używane

Wielokrotnie widziałem takie plecaczki gdzie wszystko jest nówka sztuka, jaką możesz mieć pewność, że dana rzecz Cię nie zawiedzie skoro nigdy jej nie użyłeś, kolejna sprawą jest czy wszystkie dołączone gadżety są Ci znane i umiesz się nimi posługiwać?  Nawet jeśli dałeś za nią sporo kasy to taka rzecz też ma się prawo popsuć i jeśli ma się zepsuć to najczęściej zepsuje się na początku użytkowania.

 

9. Rzeczy tanie, niskiej jakości

Nie jestem zwolennikiem wywalania wielkiej kasy na rzeczy, które będą używane sporadycznie, sam zawsze szukam rzeczy w dobrym stosunku ceny do jakości. Jest wiele rzeczy które są dobre i nie kosztują kroci jednak często bywa tak, że cena odzwierciedla jakość. Składając budżetowy zestaw może się okazać, że połowa rzeczy rozleci się po pierwszym użytkowaniu. Dlatego są rzeczy na których nie warto oszczędzać, a inne trzeba odpowiednio przetestować zanim wejdą one w skład naszego ekwipunku. Tutaj warto zasięgnąć opinii z internetu jednak trzeba na to też brać pewne poprawki ponieważ i tam często opinie zgoła odbiegają od rzeczywistości…

 

10. Brak skarpet na zmianę

Normalną rzeczą jest, że podczas marszu nogi się pocą, wilgoć w bucie powoduje, że na naszych nogach mogą rozwijać się drobnoustroje, grzyby i inne takie nieprzyjemne rzeczy – te często objawiają się specyficznym zapachem po zdjęciu butów, im bardziej śmierdzi tym gorzej. Ponadto, skóra która jest wilgotna robi się miękka przez co może nastąpić tzw. zerwanie skóry – bardzo paskudna kontuzja, kto przeżył wie o czym mówię. Dlatego zalecam aby na każdym postoju przewietrzyć nogi, wysuszyć je i w momencie kiedy skarpety są wilgotne wymienić je na nowe. Podczas dłuższego postoju mokre skarpety można wysuszyć tak aby mogły służyć nam dalej. Do zestawu można dołożyć puder do stóp, który zapewni odpowiednią higienę naszych nóg.

 

11. Zabezpieczanie przed warunkami pogodowymi

Długotrwały deszcz może dać w kość nie tylko nam ale również naszemu ekwipunkowi, poza lekką kurtką przeciwdeszczową dobrym pomysłem jest dołączenie do plecaka poncho przeciwdeszczowego oraz pokrowca na plecak. Nawet jeśli twój plecak jest wodoodporny to z czasem może się dostać do niego woda, chociażby przez zamek, wydatek na pokrowiec to kilkanaście złotych a będzie on stanowił pierwszą zewnętrzną warstwę twojego plecaka na wypadek ulewy.

 

12. Zdjęcia bliskich

Jak dobrze zauważyła Justyna jedna z czytelniczek, do plecaka warto dołożyć parę zdjęć naszej rodziny, przyjaciół  będzie to niewątpliwie duże duchowe wsparcie w trudnych sytuacjach. Często to właśnie one dawały wszystkim rozbitkom i zaginionym największego kopa aby się nie poddawać i robić wszystko aby wrócić do domu.

 

Mam nadzieje, że powyższe uwagi pomogą wam w ulepszeniu waszego ekwipunku, jeśli uważasz że można by było coś tutaj jeszcze dopisać zachęcam do zostawienia komentarza i opinii.

 

8 Replies to “Plecak ucieczkowy, survivalowy – kilka najczęściej popełnianych błędów”

  1. 1. W którymś z poprzednich artykułów pisał Pan o koncepcji szarego człowieka. I również tu – aby nie skupiać na sobie uwagi (gadżetami, markowymi sprzętami przytroczonymi do plecaka itp.). Teza jak najbardziej słuszna, ale producenci tych gadżetów muszą Pana nie lubić 😉 To oczywiście żart.
    2. Czy jest zasadne, z punktu widzenia kogoś, kto testował plecak i jego zawartość podczas różnych eskapad na łonie natury, aby różne rzeczy (medykamenty, opatrunki / bielizna, skarpety, ubrania itp.) były zapakowane w worki foliowe np. ze strunowym zamknięciem? Wiem, że te plecaki są wodoodporne, ale gdy musimy coś z niego wygrzebać przy silnej ulewie, albo, gdy plecak wpadnie do zbiornika wodnego?
    Wiem, że z punktu widzenia doświadczonych prepersów, survivalowców moje pytanie może się wydawać głupie, naiwne, ale ja dopiero zaczynam tą „przygodę” i każda wskazówka będzie cenna 🙂
    3. Do plecaka dorzuciłabym zdjęcia bliskich nam osób – nie mówię tu oczywiście o albumie, ale o 2-3 fotkach (nasz ukochany, rodzice, dzieci) – to podnosi na duchu, gdy jest źle i gdy tych osób nie ma z nami.

    1. 1. To jest oczywiście moje zdanie, ktoś może się z nim nie zgadzać to jest bardzo indywidualna sprawa ja wolę się nie wychylać jeśli nie trzeba.
      2. Tak worki foliowe robią robotę, te strunowe jak najbardziej, to też pozwala mieć porządek w plecaku. Nie ma głupich pytań są tylko głupie odpowiedzi.
      3. Bardzo dobra uwaga.

  2. Do punktu 11 dopisałbym jedno dodatkowe zastosowanie (a nawet 2). Worek na plecak może się przydać jeśli musimy przeprawić się wpław przez rzekę czy inne mokradła. Pakujemy do zawiniątka swoje ciuchy i plecak i staramy się tego nie utopić podczas przeprawy. Przepłyniemy na drugą stronę i nadal dysponujemy suchymi rzeczami.
    Zastosowanie nr 2, które przed chwilą przyszło mi do głowy to worek do zbierania np deszczówki lub wody z liści jeśli nie mamy nic lepszego pod ręką.

  3. Hello, absolutnie apolitycznie tym razem wiec moze bez cenzury -:)
    Osobiscie przygotowuje torbe ucieczkowa w przypadku pozaru (wybuchu gazu, itp)
    Oto lista :
    1)Ubranie kompletne tzn bielizna, buty za kostke, spodnie, sweter, t-shirt, kurtka, czapka, rekawiczki,
    2) pendrive ze skanem dokumentow, ogolny backup.
    3) latarka na korbke, noz, dlugopis, notes, butelka wody 1L, batony energetyczne, chusteczki higieniczne, przybory toaletowe minimalne
    4)zapasowy telefon, okulary zapasowe, moj tajny notes (telefony, kody dostepu, numery), GOTOWKA, leki
    5) ewentulnie jakies wartosciowe przedmioty mozna ratowac jak bedzie czas
    => Mieszkam na pierwszym wiec nie instaluje liny zjazdowej, ale normalnie sprzet wspinaczkowy i wtedy plecaki
    Torby ucieczkowe wyrzucamy z mieszkania i ubieramy sie przed budynkiem czekajac na straz
    Widzialem , obok w dzielnicy ewakuacje po wybuchu gazu i bylo nieprzyjemnie,
    ludzie w pizamach na ulicy , wiec postanowilem zostac mini-prepersem 🙂
    Jestem ciekaw komentarzy duzych prepersow, a moze jakies zestawienie tych plecakow ucieczkowych od minimalnych (tzn moj) do max czyli do przezycia uderzenia asteroidu 🙂
    Ogolnie bardzo dobry blog , mam nadzieje ze bedzie sie rozwijal

    1. Dzięki calvus za miłe słowa! Wydaje mi się, że w tym kraju nie ma hardkorowych prepersów, co mają po 20 plecaków ucieczkowych (bo po co), pobudowane bunkry przeciwatomowe i zapas jedzenia na 10 lat 🙂 – może jakieś poszczególne jednostki co mają nadmiar kasy i wysoki poziom paranoi. Nie chce nikogo krytykować ale show-manów z internetu też bym brał z dużym dystansem. Ja też nie uważam się za mega prepersa, tylko kogoś kto woli mieć jakiś plan B na wypadek pewnych zdarzeń. Nie można się przygotować na wszystko.
      Natomiast bardzo trafne spostrzeżenia, w szczególności z pendrive dodatkowo można takiego pena zaszyfrować aby nikt postronny nie był w stanie odczytać danych.

      1. Dokładnie. Trzeba myśleć praktycznie. Najbardziej dziwi mnie że prepersi youtubowcy oszołomy nie przewidują jednej rzeczy. W razie „armagedonu” szybko powstaną bandy, które za swój pierwszy cel wezmą… prepersów ukrytych w swoich wspaniale wyposażonych bunkrach. Cel – zabić prepersa, zająć bunkier całą bandą, umocnić się w bunkrze i w ten sposób przeżyć. Najważniejsze to nie rzucać się w oczy. Wyglądać jak weekendowy turysta który właśnie wyszedł z Decathlona (a propos mają tam fajny sprzęt i nic do nich nie mam). Najbardziej wkurzają mnie tacy którzy są na etapie wiecznego, niekończącego się przygotowywania, tylko ani razu nie ruszyli d…py z krzesła i nie pojechali w teren żeby sprawdzić się w rzeczywistych warunkach. Raz byliśmy z takimi „survivalowcami prepersami” na kajakach na Pomorzu 4 dni na dziko i była tragedia… jeden po 3 dniach o mało nie popłakał się… drugi chciał wzywać pomoc w środku nocy bo zamarzał… o mało nie podpalili lasu, dostali biegunki… a ja dzieci biorę na takie wyprawy i sobie radzą bo przyzwyczajone…

  4. Super napisane. Dorzucę swoje krótko i treściwie (30 lat włóczę się po górach i nizinach coś tam przeżyłem). 1. Na kilkudniowe wyprawy najlepiej sprawdzają się nowoczesne, zaawansowane plecaki górskie. Są dopracowane w każdym detalu. Nie wyglądają „bojowo” za to są lekkie, nieprzemakalne, nie przecieralne, mają wspaniałe systemy nośne. 2. Do rozniecania ognia najlepsza jest zapalniczka. Najlepsza taka za 1 zł z Aldiego. Kupujesz ze 3 masz spokój. Cała reszta jest fajna dla entuzjastów, szczególnie krzesiwo. Rozpałki / waty / sraty są całkowicie niepotrzebne o ile po prostu potrafisz rozpalać ogień. Ucz się rozpalać w każdych warunkach szczególnie w zimie na mrozie żeby weszło ci to w nawyk. 3. Niezastąpioną rzeczą w terenie jest ultralekki palnik gazowy i kartusz 200 ml z gazem. Dlaczego nikt o tym nie pisze ? Oprócz przygotowywania jedzenia, w namiocie w krytycznym momencie kiedy zamarzasz odpalasz palnik na minimalny płomień i masz ciepło jak w domu. 4. W plecaku wszystkie ubrania i śpiwór muszą być w grubym mocnym nieprzemakalnym worku. Prędzej czy później cały plecak znajdzie się w wodzie i worek dosłownie ratuje cię przed zamarznięciem. 5. Trening / warsztaty w terenie. To chyba najważniejszy punkt. Prawda jest taka że dopóki nie pojedziesz w las w późnej jesieni (kiedy jest mokro i zimno) na 3-4 dni ze swoim sprzętem, (przepraszam za wyrażenie) gó…o wiesz co Cię czeka. Pierdoły o których nie masz pojęcia staną się decydujące. Mógłbym napisać o tym książkę.

    1. Oj napisz! Kupię 😀

Dodaj komentarz

4 + 3 =