Taktyka samotnego wilka

W poniższym artykule chciałem opowiedzieć o czymś co niektórzy Prepersi nazywają taktyką samotnego wilka, jak nietrudno się domyśleć polega ona na tym, że w trakcie globalnego kryzysu dany osobnik jest samowystarczalny. Takie postacie wielokrotnie pojawiają się w wielu filmach post-apo i jak zawsze jest to ktoś pokroju Toma Hardego z „Mad Maxa” lub postać Denzela Washingtona z filmu „Book of Eli”

O ile jesteś singlem, nie masz dziewczyny, żony, dzieci i innych osób które są w pewien sposób od Ciebie zależne to możesz rozważać o takiej taktyce na przetrwanie, jest to chyba jedyna grupa ludzi, która może ot tak sobie pozwolić na coś takiego – nie wyobrażam sobie, że ktoś byłby wstanie zostawić swoich bliskich na pastwę losu jedynie po to aby zwiększyć swoje szanse przeżycia.

Jeśli jesteś w pełni sił dorosłym człowiekiem i wierzysz, że w przypadku katastrof o skali globalnej przeżyją najsilniejsi a słabi, starzy i schorowani ludzie mogą wydawać się zbędnym balastem to po raz kolejny taka technika jest dla Ciebie. W końcu muszą coś jeść, pić i trzeba się nimi opiekować itd. masa energii idzie na marne. Mogę sobie wyobrazić, że w przypadku spełnienia powyższych warunków taki tok myślenia może wydawać się nawet logiczny.

W czasach gdzie przeżycie jest priorytetem, wielu ludzi zapomina o kwestiach etycznych dlatego te pozwolę sobie ominąć i pozostawiam każdemu indywidualnie do oceny.

 

Zwiększyć szanse przeżycia – czy oby na pewno ?

Większość ludzi zdaje sobie sprawę, że w takich czasach inni ludzie mogą stanowić zagrożenie, często zdesperowani ludzie wykonują desperackie czyny – ludzi których warto unikać opisałem w innym artykule – Jakich osób należy unikać podczas kryzysu.

Jednak nie każdy będzie zagrożeniem. Wiele osób będzie potrzebowało pomocy z racji tego, że nie mieli nawet takiej świadomości, że trzeba było poczynić jakieś przygotowania za w czasu – i nie można ich za to winić. Jeśli patrzymy na to wyłącznie z perspektywy zasobów to rzeczywiście im więcej osób tym szybciej będą one topniały.

Jednak trzeba wziąć pod uwagę, że człowiek jest zwierzęciem stadnym, ludzie od prehistorii zbierali się w grupy ponieważ grupa jest zawsze silniejsza niż pojedynczy osobnik. W grupie można liczyć na pomoc drugiej osoby, czy to w przypadku choroby, kontuzji lub też umiejętności – nie jest możliwością znać się na wszystkim i nawet lekko schorowana starsza Pani może się okazać doktorem medycyny, która pomoże Ci w przypadku, kiedy będziesz miał 40 stopni gorączki.

Bardzo istotnym argumentem jest też bezpieczeństwo nawet jeśli jesteś przygotowany na kryzys, uzbrojony po zęby, to w konfrontacji z grupą napastników szanse przetrwania drastycznie maleją. Prędzej czy później samotny wilk będzie zmuszony do poszukiwania pożywienia, wody i innych zasobów, sam ich transport i obrona jednocześnie jest już bardzo problematyczna. Nie wspominając ze zwiększony wysiłek, spowoduje że szybko zapominamy o podstawowych zasadach bezpieczeństwa w międzyczasie niebezpieczeństwo może być bardzo blisko.

Pojedyncze jednostki to bardzo łatwy cel dla napastnika, którzy przygotował zasadzkę

 

Podczas snu jesteśmy praktycznie bezbronni, kto będzie trzymał wartę za samotnego wilka? nawet jeśli usłyszymy, że coś jest nie tak to odzyskanie 100% świadomości, rozeznanie się sytuacji wymaga czasu. W między czasie może okazać się, że nasze zapasy właśnie zmieniły właściciela. Nawet jeśli nic Ci się nie stało, to właśnie dołączyłeś do grupy zdesperowanych ludzi nie mających nic.

 

Liczby robią wrażenie

Wyobraźmy sobie sytuację gdzie 10 napastników atakuje grupę 3 razy większą od siebie, nawet jeśli są lepiej wyszkoleni i uzbrojeni to atakowanie dużej grupy będzie się wiązało z pewnymi stratami, może nawet i porażką tak więc bilans niepewnych zysków a pewnych strat determinuje to, że duża grupa ludzi jest cięższym przeciwnikiem niż jedna czy 2 osoby.

 

Nawet jeśli jesteś samotnym wilkiem

Moim zdaniem, każdy ma prawo być kim chce, jeśli ktoś chce być zdany sam na siebie to OK. Jednak nawet jeśli z jakiś powodów wolisz operować jako jednostka, to wiedz że możesz być bardzo użyteczny dla jakiejś grupy – z czysto hipotetycznego punktu widzenia lepiej żeby nie była to grupa bandziorów a raczej ludzi wspierających się w trudnych czasach. Dlatego samodzielne przygotowywania i rozwijanie swoich umiejętności może być dla kogoś użyteczne i tam właśnie samotny wilk może odnaleźć swoje miejsce.

 

Jednak przyłączanie się do obcej grupy może się wiązać z pewnym ryzykiem, nie znasz tych ludzi a oni Ciebie – zaufanie w takich chwilach może być najlepszym budulcem. Dlatego sam uważam, że ludzi na których można liczyć lepiej znać za w czasu i niekoniecznie muszą być oni od razu prepersami ba nawet mogą nie wiedzieć o tym co robisz w danym momencie.

 

Jak zawsze zachęcam do wyrażania swoich opinii i komentowania.

4 Replies to “Taktyka samotnego wilka”

  1. Bardzo dobry artykuł, niemal identyczny z miomi poglądami na rozważane zagadnienie.
    Samotny wilk to przede wszystkim nie preppers, gdyż zaprzecza elementarnym jego zasadom. Samotny wilk, ma problem bo jest samotny, a wilk w dodatku często jest głodny, więc ma dwa problemy. Żeby przetrwać, musi zabić… Musi ukraść, bo sam nie ma nic. Pojedyńczy wilk dla zorganizowanej, nawet niewielkiej grupy ludzi nie jest dużym zagrożeniem, natomiast miejmy świadomość, że wilki często występują w stadach….
    To już nie duży a wielki problem. Wilki to myśliwi, myśliwi mają broń.
    Tutaj mała dygresja, dotycząca – moim zdaniem – i to podkreślam!, samej idei prepersingu. Jestem Polakiem z krwi i kości, jakimśtam pewnie patriotą (choć uchodzi powietrze) ale mam wrażenie, że cały ten prepersing na polskim i ogólnie europejskim podwórku jest jakiś pojechany.
    Cała ta idea pochodzi z USA gdzie ludziom przyszło kiedyś do głowy, aby nie czekając i nie licząc na pomoc rządu, samemu zorganizować się w obliczu wiszącego na włosku konfliktu jądrowego w latach zimnej wojny. Oczywiscie to wielki skrót myślowy, ale celem była niezależność, którą amerykanie tak słusznie miłują. Mając do dyspozycji OGROMNE TERENY, gdzie cała Polska ledwo mieści się w obszary mniejszych stanów, rzeczywiście da się ukryć a wręcz zniknąć dla świata. Zaczęło się od grządek z marchewką, a skończyło na budowaniu całych osad ze schronami i kompletną infrastrukturą. Dziś to cały przemysł i wręcz miliony entuzjastów.
    Ale jest coś jeszcze. Coś, co daje amerykanom niedościgłą przewagę, i nie jest to przestrzeń ani rozmach. Coś, co jest niezbędne do przetrwania w przypadku dowolnego kataklizmu a tym bardziej wojny.
    Broń. Bez niej, niestety, samotny wilk z Glockiem odbierze nam wszystko łącznie z życiem, ponieważ nie mamy prawa do jej posiadania i co za tym idzie obrony. Dlatego uważam że część samotnych wilków wybierze tą włąśnie drogę, bo łatwiej ukraść i zabić niż oszczędzać, gromadzić i opiekować się tymi, którzy tego wymagają.
    Ja wybrałem rodzinę, ale zakopany w ogródku karabin poprawiłby mi nastrój w obliczu katastrofy, bo mogę nie zdążyć go wtedy zdobyć. A lufa pistoletu zawsze ostudzi zapał wilka pukającego do moich drzwi 🙂 😉

    1. Witam. Dzięki za świetne spostrzeżenia. Jeśli chcesz poprawić swoje samopoczucie zachecam do przeczytania artykułu. Jak zdobyć pozwolenie na broń.

  2. „ponieważ nie mamy prawa do jej posiadania” – owszem mamy, j.w. przeczytaj artykuł na tym portalu

  3. Zawsze można kupić brón czarnoprochową. Nie jest idealna, ale to jednak skuteczna broń. Lepsze to niż nic. Kolejna sprawa to kusze… Też nielegalne w naszym pięknym karju, ale taką kuszę można już zrobić samodzielnie (instrukcji w necie jest aż nadto, polecam szczególnie rozwiązania naszych wschodnich sąsiadów). Fakt, kusza jest nielegalna, ale jeżeli trzyma się język za zębami to nie ma opcji aby się wydało, a lepiej mieć niż nie mieć… Po za tym to skuteczna i przede wszytkim cicha broń, i ciche narzędzie do zdobywania pokarmu.

    Co do osobowości i działania, w pojedynkę czy w grupie. Z rodziną, szczególnie taką, która nie jest uświadomiona i jakoś „przeszkolona” na wypadek najgorszego będzie bardzo ciężko, no ale w takim przypadku nie ma wyjścia i trzeba poruszać się w takiej właśnie grupie. Cały ciężar będzie spoczywał wtedy na nas, osobach przygotowanych. To nie to samo co utrzymywanie i dbanie o rodzinę w czasie pokoju, lub kiedy jest po prostu normalnie. W sytuacji kryzysowej jeden źle zrobiony krok przez osobą bez wiedzy i nieprzygotowaną może skończyć się fatalnie dla wszystkich…

    Poruszanie się bez rodziny i osób nieprzygotowanych zwiększa po prostu szansę przeżycia a przede wszystkim minimalizuje ryzyko wykrycia. Nie chcemy być widoczni, słyszani i obserwowani, to my mamy ewentualnie obserwować innych! Dlatego w sytuacji rozpadu prawa i państwa, w sytuacji rozpadu społeczeństwa i zasad na których ono stoi, najlepiej jest unikać ludzi nieprzygotowanych, a szczególnie dużych grup takich ludzi. Taka grupa jak będzie miała być zaatakowana to i tak zostanie i będzie sterroryzowana nawet przez dużo mniejszą grupę np: bandziorów. Nic tam po nas. Tak to egoistyczne, ale to jedyna słuszna droga. Dlatego bycie samodzielnym czy „samotnym wilkiem” jest znacznie bezpieczniejszą opcją, aniżeli dołączanie do grupy „mięsa armatniego”.

    Najlepiej byłoby mieć przy sobie ludzi, którzy znają podstawowe zasady przetrwania i przede wszystkim cichego poruszania się w terenie miejskim jak i pozamiejskim. Żonę i dzieci można odpowiednio „wyszkolić”, szczególnie dzieci dla których każdy wypad do lasu czy nawet do miasta to okazja aby się czegoś nauczyć, poprzez zabawę po prostu 🙂 (nawet z wypadu do galerii handlowej można zrobić zabawę pod tytułem „odkrywanie nowych lądów” itd.), kwestia wyobraźni.

    Jako że mam rodzinę to dbam o to aby byli obeznani z terenem, szczególnie pozamiejskim. Wypady do lasu, w góry i nauka cichego prouszania się, nawigacji, rozpoznawania pożywienia, zabezpiecania się w trudnych warunkach atmosferycznych itd. To w sumie podstawy, które i tak każdy dzieciak powinien znać bez względu na miejsce zamieszkania. Militarne podejście do tematu to dobra droga, bo grupa musi działać jak dobrze wyszkolony zespół żołnierzy. Musi być zachowana hierarchia i podporządkowanie się przełożonym, każdy musi znać swoje miejsce i robić to co do niego należy. W sytuacji kryzysowej rodzina musi stać się czymś więcej niż tylko rodziną, ma być zeposłem (oddziałem) który ma jasno określone cele i ma je wykonywać bez zbędnych dyskusji. Tutaj trzeba zwrócić uwagę szczególnie na Panie, które czasami lubią sobie „podyskutować” a i często postawić na swoim 😉 Na takie rzeczy nie ma miejsca w turdnych czasach, dlatego warto ustalić zasady dużo wcześniej, jasno i klarownie. Nawet jeśli nasza Pani jest prepersem to trzeba ustalić kto rządzi w grupie, to podstawa. Na demokracje nie ma w takich sytuacjach miesjca, aczkolwiek warto słuchać innych i brać poważnie to co mają do powiedzenia na dany temat.

    Ale się rozpisałem 🙂 Fajnie że prowadzisz tą stronę!

Dodaj komentarz

25 − 20 =