O pewnych rzeczach lepiej nie rozmawiać….

W poniższym artykule chciałem się skupić na czymś co wojska NATO nazywają OPSEC (Operation Security) czyli na język polski „Bezpieczeństwo Operacji” nie jest to może termin w 100% trafny jednak można wywnioskować czego dotyczy. W nomenklaturze czysto wojskowej mówi on o nie udzielaniu, nie rozmawianiu z osobami postronnymi o rzeczach związanych z operacjami wojskowymi. Ponieważ taka informacja może wpaść w niepowołane ręce (uszy) i jednocześnie spowodować jej niepowodzenie.

W niedosłownym tłumaczeniu „Luźny język może zatapiać okręty „Plakat w II WŚ, przypominający żołnierzom o tym aby nie rozmawiać o działaniach wojskowych poza bazą.

 

W przypadku przygotowań zagadnienie bezpieczeństwa operacji jest bardzo istotne – poza samymi przygotowaniami jest to priorytet. I nie przestrzeganie pewnych nawyków, może przysporzyć nam problemów:

1. Jestem prepersem

Jeśli jesteś prepersem i obwieszczasz to wszem i obec wszystkim dookoła, że zbierasz zapasy na wypadek jakiś katastrof, to najprawdopodobniej właśnie strzelasz sobie sam w kolano. Mało tego sam na początku mojej przygody z przygotowaniami, wielokrotnie chciałem zainteresować innych tym tematem, co w dużej mierze nie przynosi zamierzonego skutku, nie wspominając o tekstach typu”… jak coś się będzie dziać to przyjdę do Ciebie …” i w dużej mierze mowa właśnie o tym. Łatwo sobie wyobrazić taką sytuację, gdzie pewne osoby będą pukać do drzwi w oczekiwaniu na pomoc, mimo iż twoje zapasy nie są na tyle zasobne aby się z nimi dzielić z innymi lub po prostu nie chcesz bo ktoś wcześniej się z tego śmiał a teraz oczekuje pomocy. Odprawiając takiego delikwenta z kwitkiem, istnieje prawdopodobieństwo, że w akcie zemsty może on albo taką informację przekazać innym w celu siłowego odebrania Ci twoich zapasów, co przysporzy dodatkowych problemów. Inną sytuacją może być, że poprostu ktoś okradnie Ci dom lub mieszkanie mając cynk, że może tam znaleźć masę ciekawych i nierzadko drogich fantów.

Dlatego od pewnego czasu, zacząłem negować stwierdzenie bycia prepersem w postaci, że „jeśli ktoś lubi survial to nie od razu musi być prepersem”, „przecież nie mam bunkru przeciwatomowego”, itd. generalnie takie założenie ma zbić z tropu ludzi, którzy już o tym wiedzą a nie są zaprzyjaźnionymi prepersami lub mogą to podejrzewać i mieć potencjalnie złe zamiary.

Druga sprawa, że lepiej nie gadać na lewo i prawo, bo przygotowania nie są dla wszystkich, większość ludzi uważa, że nic nam nie grozi i można żyć w błogiej nieświadomości od pierwszego do pierwszego. Udało mi się kilka osób wprowadzić w to zagadnienie jednak wyszło to bardziej z dyskusji o rzeczach pobocznych i dopiero po odpowiednim wybadaniu gruntu można poruszać takie tematy ze znajomymi. Warto też pamiętać o tym jakie osoby mogą stanowić dla nas potencjalne zagrożenie co też powinno włączać w nas pewien hamulec bezpieczeństwa.

 

2. Lubię się chwalić tym co mam

Nie ma nic złego w posiadaniu nowego auta, laptopa, telefonu i innych rzeczy jednak nadmierne obnoszenie się z pewnymi rzeczami wzbudza nie tylko zazdrość ale również zawiść innych osób. Przez nadmierne chwalenie się pewnymi rzeczami możemy stać się ofiarami własnej pychy – chociażby zostać ograbieni.

Analogicznie sytuacja wygląda w przypadku zapasów, to ile ich posiadasz gdzie i na co powinno być informacją pilnie strzeżoną – takich rzeczy się po prostu nie mówi. Zapewne nikt nie zrobi wielkiego halo jeśli usłyszy, że posiadasz zapas prowiantu na następny miesiąc, jednak ta myśl bardzo szybko zostałaby odświeżona jak tylko doszłoby do jakiejś katastrofy a głód zajrzałby do ich żołądków…

 

3. Ujawnianie informacji o sobie i swoich celach

Ten punkt można połączyć z punktem 2, chodzi mniej więcej o to aby nie wklejać wszystkiego co się robi, myśli i planuje w internetowe ścieki typu Facebook, Twitter czy co tam jest teraz popularne… nie to żebym sam był jakimś internetowym odludkiem, jednak sortowanie informacji to co się nadaje do publicznego wglądu a to co nie powinno być ujawniane powinno być skrupulatnie analizowane.

Np. po co informować wszystkich wszech i wobec, że wyjeżdżamy na 2 tygodnie na wakacje, jeśli ktoś zobaczy taką informację co nie jest akurat bardzo trudne (nie będę tłumaczył jak działa facebook) to analogicznie ktoś podczas naszej nieobecności może ogolić nam chałupę – co oczywiście będzie mało optymistyczną informacją tuż po powrocie z takich wakacji.

Kolejnym takim aspektem może być ujawnianie swoich preferencji, zainteresowań w postaci naklejek na samochodach – nie mam nic przeciwko aby ktoś np. nakleił sobie logo jabłuszka lub kite-surfera na tylnej klapie samochodu, jednak coś takiego może już o nas bardzo dużo powiedzieć.

 

Podsumowując

Bezpieczeństwo Operacji – lub bardziej nasze ogólne bezpieczeństwo w dużej mierze zależy od nas samych, to jakie informacje nadajemy w eter, często ludzie nie zdają sobie sprawy z tego kto może te informacje obierać.

Dodaj komentarz