Fakty i mity z internetowych portali

Internet jest niewątpliwie bardzo dobrym źródłem informacji, sam wielokrotnie używam go do zaczerpnięcia wiedzy na temat danego produktu czy czegoś innego. Jednak Internet ma też swoje drugie dno, o którym już zapewne część was wie – w sieci, krąży wielu znawców tematu, którzy znają odpowiedzi na każde pytanie – nie wiem może sam takim jestem 🙂

Sam Internetu używam często z racji mojej pracy, jednak do szukania jakiś ciekawych informacji na temat survivalu czy patentów preperskich mam niewiele czasu jednak im więcej czytam tym bardziej skłaniam się, że trzeba mieć bardzo dużo krytyki do tego co czyta się w Internecie.

Niestety jestem już trochę starszej daty i tak fajnie powiem „za moich czasów” to wiedzę czerpało się z książek – i musze powiedzieć że coś w tym jest chociaż nie wszystkie książki są też dobre ale żeby i to ocenić trzeba przeczytać kilka na ten sam temat.

Wracając do tematu chciałem  przytoczyć kilka prostych przykładów z sieci, na które napotkałem (dla wszystkich wrażliwych może być odrobinę hejtersko):

1. Nóż do survivalu musi kosztować

Czytając jakieś tam fora pewien internauta zapytał o nóż do survivalu tak do ok 100 zł. Jak się szybko okazało za te pieniądze kupisz tylko syf, który połamie się na pierwszej gałązce, na dobry nóż trzeba wydać min. 350 złotych bo inaczej wychodząc z nim do lasu zginiesz bo nie dasz sobie rady. A i jeszcze jedna najważniejsza rzecz jeśli chodzi noże to każdy nóż musi być full tang (głownia noża kończy się na końcu rękojeści) i stworzony do batonowania bo inaczej to gówno itd.

To był jeden z tych momentów gdzie okazało się, jak bardzo się myliłem, mimo iż w swojej kolekcji mam kilka noży i może wielkim znawcą nie jestem to takie przeświadczenie, młodych adeptów survivalu może bardzo szybko wrzucić na tory „dużo sprzętu mało umiejętności„.

Niestety początki moich zakupów z nożami zaczynałem na nożu „Rambo Survival Kosa Maczeta”, które po pierwszym wyjściu okazały się totalną porażką, i tak po wielu moich eksperymentach najbardziej pasuje mi szwedzki nożyk Mora Companion Heavy Duty i Bushcraft Forest, którymi wykonasz większość prac obozowych i nie zmarnujesz kupy pieniędzy a nawet jak zdarzy Ci się go zgubić to nie będziesz nad tym zbytnio rozpaczać.

Co do batonowania to kilka razy batonowałem nożem, jest to technika mało skuteczna, która powinna być używana w ostateczności – ogólnie nie jestem jej zwolennikiem. Lepiej kupić sobie małą siekierkę, mniej się namachasz no i nie popsujesz sprzętu. Dla wszystkich znawców po raz kolejny zachęcam batonowanie drewna na całą noc.

 

 

2. Maczeta jest lepsza od siekiery – kolejna bzdura, którą usłyszałem jakiś czas temu i jest teraz wielokrotnie powtarzana. Maczeta może świetnie sprawdza się do przedzierania się przez dżunglę, gdzie trzeba dosłownie wyciosać sobie drogę jednak w naszym klimacie nie jest już ona taka super jak to się niektórzy na ten temat wypowiadają.

machete

Maczeta dobra na wszystko

Poza oczywistym faktem, że nie żyjemy w dżungli i drewno w naszym klimacie jest twardsze, przez co maczeta po prostu nie sprawdza się. To niewątpliwie jest to wielka kosa, którą budzi grożę, ciężko ukryć w plecaku tak więc albo będziesz miał ją przytroczoną do pasa lub plecaka – od razu wyglądasz jak potencjalny morderca psychopata, wielokrotnie widziałem strach i obawy ludzi którzy mijali takich jegomości. Rąbanie drewna maczetą jest mniej efektywne niż siekierą – jeśli by tak nie było to nasi przodkowie od tysięcy lat byli kompletnymi idiotami – dla każdego niedowiarka polecam narąbać taką maczetą drewna na całą noc na ognisko – ktoś kto nocował wie ile go mniej więcej potrzeba. Machanie takim narzędziem w szczególności, kiedy będziesz już zmęczony może łatwo się skończyć głęboką raną…

 

3. WSZYSTKO musi być taktyczne – tutaj muszę powiedzieć szczerze, że sam leczę się z tej choroby, jeśli tak jak ja za młodu biegałeś po lesie z karabinem i strzelałeś kulkami do swoich kolegów to wiesz, że szpej musi mieć wojskowy rodowód. Tutaj po części się zgodzę bo rzeczy wojskowe są na prawdę solidne w szczególności te z demobilu – kontraktowe.

szpej

A tak chodzę na spacer do lasu 🙂

Jednak zauważyłem, że czasami wyglądając jak gość który wrócił z operacji „pustynna burza” można wyglądać odrobinę śmiesznie w szczególności na szlaku spotykając co chwilę cywilów. Oczywiście jeśli taki klimat Ci pasuje nie ma problemu jednak w szczególności w terenie dobrze jest zachować anonimowość – jak wiadomo nocowanie w lesie nie jest do końca legalne…

 

4. Jestem survivalowcem i żadne warunki mi nie straszne – sytuacja która prosi się o skomentowanie, na jednej z grup FB ostatnio widziałem fotki kolesi, obozujących w lesie podczas wichury – akurat przez Polskę przechodziły porywiste wiatry. Las jest bardzo niebezpieczny podczas takiej pogody, jest bardziej niebezpieczny niż przy intensywnych opadach czy niskiej temperaturze. Spadająca gałąź z drzewa może być śmiertelna.

Rozumiem, że Panowie chcieli się sprawdzić jednak jakby przeczytali parę książek o tematyce survivalowej wiedzieliby, że lepiej w taką pogodę nie obozować w lesie ponieważ może się to skończyć tragicznie. Survival to sztuka przetrwania, unikania zagrożeń i umiejętność radzenia sobie w sytuacjach kryzysowych a nie prowokowanie niebezpieczeństwa tylko po to aby sobie i przede wszystkim swoim kolegom pokazać jaki jestem odważny.

 

5. Hamak i tarp jest ZAWSZE lepszy od namiotu i karimaty – ostatniego czasu pojawiła się moda na obozowanie pod hamakiem i jest to niewątpliwie fajne pod warunkiem, że klimat nam sprzyja jest ciepło, w miarę sucho i przede wszystkim nie wieje. Najbardziej istotnym aspektem jest właśnie wiatr – jakbyś nie ustawił takiego tarpa to jego powierzchnia działa trochę jak żagiel,  i nawet odpowiednio naciągnięty lubi hałasować co może spowodować, że noc będzie nieprzespana. Jestem daleki od stwierdzenia, że takie rozwiązanie jest złe i namiot i hamak ma swoje plusy i minusy – nie ma rozwiązania idealnego.

Namiot mimo zwiększonej wagi  w stosunku do hamak/tarp daje Ci ochronę przed wiatrem z każdej strony, jest blisko ziemi przez co można się lepiej ochronić przed wiatrem itd. ogólnie zawsze warto się zastanowić gdzie się wybieramy, na jak długo i w jakich warunkach będziemy obozować.

 

Podsumowując

Powyższe przykłady to oczywiście wierzchołek góry lodowej i nie skupiałem się na wyszukiwaniu i obśmiewaniu takich sytuacji bo nie o to tutaj chodzi. Niezależnie co robisz trzeba mieć do tego krytyczne pojęcie wiele osób kreuje swoje opinie „moje jest najlepsze” a inni robią to po prostu z zysku „sklepy internetowe ze sprzętem” i wciskają trochę kit aby zarobić parę złoty więcej. Dlatego jeśli chodzi o zakup sprzętu proponuję podejście kupowania i szukania rzeczy posiadający dobry stosunek ceny do jakości – jeśli w przyszłości okaże się, że chcesz coś lepszego na pewno znajdziesz na to pieniądze.

Jeśli chodzi o pozyskiwanie wiedzy to tutaj po raz kolejny zachęcam do kupowania i czytania książek – jest to zdecydowanie lepsze i bardziej wiarygodne źródło informacji.

3 Replies to “Fakty i mity z internetowych portali”

  1. Czytuję ostatnio Pana wpisy i podoba mi się Pana podejście do opisywanych tu spraw / aspektów. Konkretnie, zdroworozsądkowo. Bez nadęcia i paranoi 🙂
    Prosimy o więcej.

    1. Dziękuję 🙂 miód na moje serce. Następne artykuły w drodze, jak tylko mam trochę czasu staram się coś napisać. Pozdrawiam!

  2. Czytając ten wpis, poczułem się, jakbym opowiadał swoją własną historię przygody z survivalem. Na początku tylko militarny szpej, wielkie noże i super odwaga… Po czym po próbach, błędach i eksperymentach okazuje się, że nożyk Mora będzie jednak najlepszym rozwiązaniem 🙂
    A co do nocowania w lesie w trakcie wichury, to sytuacja z obozu harcerskiego sprzed tygodnia w pełni potwierdza Pana słowa…
    Pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy 🙂

Dodaj komentarz

1 + 1 =