Ewakuacja czy zaszycie się w domu?

W tym artykule chciałem poruszyć temat ewakuacji albo bardziej uświadomienie tego jak bardzo niebezpieczna może być taka decyzja w sytuacji kryzysowej. Postaram się przedstawić większość za i przeciw z każdej z opcji.

 

1. Zaszycie się w domu

+ Zalety

Większość przygotowań prepersów skupia się na gromadzeniu żywności, wody oraz masy innego sprzętu. Głównym miejscem składowania tych rzeczy jest dom, można powiedzieć że dla każdego z prepersów jest to jego główna baza. Posiadając odpowiedni zapas zasobów nasza egzystencja nie będzie znacząco się różniła od tej, w normalnych czasach, przynajmniej przez pewien czas.

Dom daje nam schronienie, izoluje nas od niesprzyjających warunków atmosferycznych – nie pada Ci na głowę, nie hula wiatr i nawet jeśli nie ma ogrzewania to na pewno jest cieplej niż na zewnątrz. Ktoś kto miał okazję nocować trochę pod namiotem w niesprzyjających warunkach – podczas deszczu, błoto w namiocie, mokre rzeczy itd. Zdarzyło mi się być na kilkudniowym spływie kajakowym, gdzie przez kilka dni praktycznie cały czas padał deszcz, po takiej wycieczce człowiek marzy o ciepłym łóżku, normalnym jedzeniu i cywilizowanych warunkach. Kilkudniowe wycieczki do lasu najbardziej potrafią uzmysłowić jak przyjemne są właśnie takie rzeczy.

I tutaj dochodzimy do kolejnego atutu pozostania w domu, mianowicie łóżko oraz sen – nigdzie nie wyśpisz się lepiej niż we własnym, po raz kolejny odniosę się do spania w namiocie, nigdy nawet przy najlepszym sprzęcie nie wyśpisz się tak dobrze jak we własnym domu. Sen i regeneracja sił w sytuacjach zagrożenia może być kluczowe do dalszych działań.

Dom to nie tylko miejsce ale również wspomnienia z im związane, w takich sytuacjach aspekt psychologiczny jest też bardzo ważny. Własne cztery ściany czyli miejsce, które dobrze znamy i jesteśmy z nim jakoś mentalnie związani wpływa pozytywnie na nasze morale.

Kolejnym atutem za jest to, że nasze domostwo jest naszą pierwszą linią obrony. Forsowanie okien czy drzwi w większości przypadków spowoduje, że domownicy będą mieli czas na to aby przygotować się do obrony.

Kolejną rzeczą, która przemawia za zostaniem w domu są sąsiedzi – możesz lubić bądź też nie swoich sąsiadów, zapewne jest kilku, których nie lubisz jednak w sytuacjach kryzysowych, znacie się, żyjecie w tym samym miejscu i o ile jesteście jednakowo dotknięci tym samym problemem łatwiej będzie zakopać własne niechęci dla dobra ogółu np. bezpieczeństwo na twoim osiedlu, ulicy, dzielenie się wiedzą a nawet zasobami. Tutaj społeczność po raz kolejny wpływa na pozytywnie na morale nie tylko twoje ale również ludzi dookoła Ciebie.

1269109809_by_zadanko123_600

 

Jeśli mieszkamy poza wielkimi aglomeracjami i posiadamy odrobinę ziemi, wiedzy i umiejętności – może ona nam posłużyć jako ziemia uprawna a dach jako kolektor deszczówki.

 

 

– Minusy

Z długotrwałym przebywaniem w domu  wiąże się kilka zasadniczych problemów, wszystko jest ok pod warunkiem, że posiadamy dostęp do podstawowych mediów takich jak woda, gaz, elektryczność – w przypadku braku elektryczności najprawdopodobniej nie będzie również wody z racji braku ciśnienia w rurach, które jest generowane przez pompy. Wody również nie będzie w toalecie przez co zdecydowanie trudniej będzie sobie radzić z odchodami – oczywiście z fekaliami można sobie poradzić jednak jest to rozwiązanie bardziej tymczasowe.

Kolejnym problemem może być również góra śmieci, która bardzo szybko uzbiera się przed waszym domem w momencie jeśli nikt tych śmieci nie będzie wywozić. Śmieci składające się w dużej mierze z odpadków organicznych generują nieprzyjemny zapach, ale również spowodują wzrost szczurów, robali i bakterii w naszym otoczeniu. To znacząco zwiększa ryzyko wybuchu wielu chorób zakaźnych a nawet epidemii.

ob-vl298_2jerez_p_20121122113419

Problem w śmieci w Jerez w Hiszpanii

 

Jeśli mieszkasz w bloku nie ma większej możliwości aby poradzić sobie z powyższymi problemami z racji ograniczonego miejsca na przechowywanie zasobów oraz dużego zagęszczenia ludności.

Dosyć istotnym minusem zaszycia się w domu mogą być potencjalne grupy bandziorów, którzy będą starać się obrabować innych – w końcu po co przygotowywać się na trudne czasy skoro można pójść gdzieś i to sobie wziąć.

Co się stanie jeśli w twoim otoczeniu zacznie dochodzić do zgonów, nawet niekoniecznie z powodu rabujących band ale po prostu starsza Pani mieszkająca piętro wyżej wykorkuje? Analogicznie jak w przypadku odpadków organicznych, rozkładające się zwłoki będą wydzielać niewyobrażalny fetor, nie wspominając o zagrożeniu epidemiologicznym jakie takie zwłoki powodują. Kto i jak zutylizuje ciało to są ogólnie bardzo ciężkie pytania, na które nie ma łatwych odpowiedzi…

Tutaj warto zastanowić się również nad pewnym aspektem moralnym, zakładając że posiadasz odpowiednią ilość zasobów co zrobisz w przypadku jeśli do naszych drzwi zapuka sąsiadka z dwójką dzieci prosząc o jedzenie?

Aglomeracje miejskie mogą być również śmiertelną pułapką w przypadku epidemii lub też konfliktu zbrojnego. Jeśli duża ilość osób zaczyna chorować w okolicy prawdopodobieństwo zarażenia się jest ogromne. Wystarczy zobaczyć jak wyglądają miasta, podczas konfliktów zbrojnych – dzisiejsze pole walki jest w dużej mierze nastawione na walki w terenach zurbanizowanych w związku z tym ostrzał artylerii oraz bombardowania w takim przypadku są nieuniknione. Ukrywanie się w budynkach w takim przypadku, to gra w rosyjską ruletkę.

warszawa_prudential

Tak wyglądała Warszawa po powstaniu…

 

2 Ewakuacja

Na samym początku trzeba określić nasze miejsce ewakuacji, najlepiej jeśli ewakuujemy się do drugiego domu np. rodziny lub jeśli jesteś posiadasz drugi domek np. letniskowy oddalony od czynnika zagrożenia to jesteś w bardzo komfortowej sytuacji. Zdecydowanie gorzej wyglądałaby sytuacja w przypadku mieszkania w lesie w namiocie – uważam, że na dłuższą metę jest to bardzo trudne a dla większości osób mogłoby się skończyć tragicznie. Są oczywiście sytuacje gdzie ewakuacja może być zdecydowanie lepszym pomysłem niż pozostanie w domu jednak, do ewakuacji warto dobrze się przygotować.

+ Plusy

Pierwszą rzeczą jaka przychodzi mi na myśl, że ewakuacja nie byłaby takim głupim pomysłem w przypadku, kiedy na jakimś obszarze występuje choroba (epidemia), która jest potencjalnie niebezpieczna dla naszego życia. Wielkie skupiska ludzkie takie jak miasta powodują, że ilość zarażonych osób będzie rosła bardzo szybko dlatego zdecydowanie lepszym pomysłem będzie oddalenie się od skupisk ludzkich co zredukuje prawdopodobieństwo zarażenia.

To co było w powyższym punkcie minusem czyli ucieczka z dużych aglomeracji w przypadku konfliktu zbrojnego (w etapie jego eskalacji – działań zbrojnych na tym terenie) jest również dobrym pomysłem. Artyleria i bombardowania lotnictwa zbierają największe żniwo, zdecydowanie większe niż bezpośrednie walki w terenie zurbanizowanym.

Są oczywiście jeszcze inne zagrożenia takie jak np. trzęsienia ziemi, huragany, tsunami jednak na szczęście nie występują one w tej szerokości geograficznej. Szczerze powiedziawszy to są to chyba jedyne dwa realistyczne powody jakie mogłyby spowodować, że ewakuacja byłaby uzasadniona.

 

– Minusy

Niestety ewakuacja i pozostawienie swojego domostwa jest w mojej opinii jednym z najgorszych rozwiązań i jest to tylko lista rzeczy, które przyszły mi do głowy jakby się dobrze zastanowić ta lista byłaby zdecydowanie dłuższa.

Gdzie pójdziesz? Większość ludzi nie ma przygotowanego miejsca ewakuacji oddalonego od aglomeracji 200 km, schronu przeciwatomowego itd. ponieważ większość ludzi na to nie stać. Ponadto nasz kraj nie ma takiej powierzchni aby znaleźć na tyle wyludnione miejsce aby móc bezpiecznie przeczekać tam niebezpieczeństwo.

Co nawet jeśli masz sprzęt, trenowałeś survival na wycieczkach w lesie i wydaje Ci się, że dałbyś radę to zdecydowanie największym problemem będzie jedzenie skąd je brać?, nawet jeśli masz broń lub jesteś myśliwym to wydaje mi się, że dzika zwierzyna zostałaby zdziesiątkowana bardzo szybko. Jakiś czas temu oglądałem film o prepersach, którzy trenowali życie w lesie, trenowali strzelanie z łuku – robili strzały, szałasy itd. nie mam zamiaru nikogo urazić i każdy ma prawo przygotowywać się na swój sposób jednak takie przygotowania zdają się być dla mnie nielogiczne i mało przydatne.

Kolejną rzeczą, którą trzeba wziąć pod uwagę podczas ewakuacji to ilość sprzętu jaką można ze sobą zabrać – napisałem już trochę o plecakach ucieczkowych (część 1 , część 2) i rzeczy jaką możemy zabrać lub raczej ich masa jest ograniczona. Większość ludzi (ja bez uprzedniego treningu też) nie mam predyspozycji do przejścia dziennie 20 km z 30kg plecakiem z prostej przyczyny ponieważ na co dzień tego nie robię. Nawet jeśli masz w miarę dobrą kondycję fizyczną to jestem bardziej niż pewny, że 2-3 dnia taka osoba będzie się czuła jak zdjęta z krzyża. A co jeśli musiałbyś się ewakuować z rodziną z dziećmi, schorowanym dziadkiem itd.?

korek

Chcesz się ewakuować samochodem w sytuacjach zagrożenia? może się okazać że nie będziesz jedyny

 

W przypadku katastrofy bardzo prawdopodobne, że transportu jako takiego nie będzie a możliwość przemieszczania się będzie bardzo ograniczona – brak benzyny, zablokowane drogi itd. Pozostają alternatywne środki komunikacji takie jak rowery czy konie.

W trakcie takiej wędrówki bardzo prawdopodobne, że na swojej drodze napotkasz ludzi, którzy mogą być na tyle zdesperowani aby odebrać Ci to co posiadasz – jesteś dla nich po prostu obcą osobą, na dodatek wielogodzinny marsz jest na tyle męczący, że nie będziesz ani w stanie się bronić ani uciekać (dodatkowo z ciężkim plecakiem).

Kolejny argument przeciw to radzenie sobie z urazami i chorobami – w sytuacjach kryzysowych szpitale będą przepełnione z resztą nie będzie to miejsce do którego warto się wybierać ponieważ tam znajdują się wszyscy chorzy. Skaleczenie w lesie gdzie utrzymanie jako takiego poziomu higieny może być trudne powoduje że zwykłe skaleczenie bardzo szybko może się przerodzić w zakażenie, co będzie jeśli np. z powodu długiego marszu zerwiesz sobie skórę na stopie, zachorujesz – rekonwalescencja w takim przypadku może być długa w domu a co dopiero pod namiotem lub w szałasie.

Na samym końcu można jeszcze dodać komary, kleszcze oraz inne robactwo, które na prawdę potrafi być bardzo upierdliwe podczas przebywania w lesie.

Zapewne jeśliby się dobrze zastanowić tych powodów „przeciw” mogłoby być jeszcze z dwa lub nawet trzy razy tyle.

 

Podsumowując

Przygotowując się na sytuacje kryzysowe naszym „planem A” powinny być przygotowania dotyczące scenariusza gdzie staramy się przeżyć jak najdłużej naszego miejsca zamieszkania, ewakuacja powinna wchodzić w grę jedynie gdy istnieje poważne zagrożenie wynikające z przebywania w tej okolicy. Wielu prepesom, marzy się sytuacja romantycznej ucieczki w dzicz, minimalistycznego życia zgodnie z naturą. W praktyce jest to nierealne i niebezpieczne.

 

 

 

4 Replies to “Ewakuacja czy zaszycie się w domu?”

  1. Witam.
    Od jakiegoś czasu staram się przygotować na godzinę „w” pod kątem ewakuacji. O ile zapasy na wypadek pozostania w domu można zrobić w 1 dzień (jedzenie, gaz, paliwa, woda itp itd) to zgromadzenie przyzwoitego sprzętu na wypadek ewakuacji zajmuje sporo czasu i wiadomo – lepiej mieć tę polisę niż jej nie mieć.
    Czytam wszystkie te tematy z ogromną uwagą (wszystkiego jeszcze nie przeczytałem) i widzę, że problemem jest jedzenie.
    Skoro tak jest dlaczego nikt nie pisze, żeby sprawić sobie dobrą wędkę (lekką, składaną, niezbyt długą, taką która mieści się w plecaku i nie wystaje). Wędka nawet z kołowrotkiem waży naprawdę niewiele a może praktycznie dostarczać jedzenie non stop o ile woda nie jest skażona. O zakupie i spakowaniu wędki + zestawu haczyków, gumek itp pomyślałem zanim zacząłem czytać tematy o wyposażeniu plecaka ewakuacyjnego. Ryby łowiłem nie raz lecz wędkarzem nie jestem. Natomiast gdyby nie było już co jeść to w pierwszej kolejności ryb bym nałowił zamiast myśleć jak ustrzelić dzika.
    Ot taka moja refleksja.
    Pozdrawiam gorąco.

    1. Cześć Tom.
      Dzięki za twoje refleksje. Temat ewakuacji jest bardzo skomplikowany i zależy od sytuacji, miejsca i czasu w jakim się ewakuujesz. Problem jest bardzo skomplikowany i nigdy nie ma prostego rozwiązania jedynie co możesz zrobić to przygotować sobie plan A i B albo i C i D i reagować wedle swojego uznania. Moją strategią jest przetrwanie jak najdłużej w jednym miejscu a przemieszczanie się jest ostatecznością – jest to spowodowane wieloma czynnikami m.in. rodzinnymi. Inną sprawą jest łowienie ryb, ja osobiście nie jestem rybakiem jednak kilku moich przyjaciół często zabiera wędkę na wypad nad jeziorko i często bywa tak, że łapią jakieś małe rybki albo nic. Wędka sama w sobie nie jest złym pomysłem – tak jak mówisz zabiera mało miejsca można ją przyczepić a dzięki niej możesz zdobyć pożywienie.

      Pozdrawiam

  2. Zgadzam się w całej rozciągłości z tekstem i opinią o ryzyku związanym z ewakuacją. Wielu zapomina ,że nie ma żadnej gwarancji dotarcia do miejsca – celu ewakuacji, nawet jak jest ono odległe o kilka kilometrów. Lub – co nam po tym jeśli dotrzemy tam poważnie ranni lub zgubimy po drodze cześć rodziny ? Trzeba pamiętać ,że ludzie przyzwyczaili się sporo jeść – minimum 3 obfite posiłki dziennie – i aby zaspokoić choćby to, potrzebujemy kilkadziesiąt kilogramów jedzenia na miesiąc. Czy ono będzie w celu ewakuacji? Czy zabrać je ze sobą do plecaka ? Pewnym rozwiązaniem jest natychmiastowa ewakuacja całej rodziny samochodem wraz z poważnymi zapasami, natychmiast po pojawieniu się sygnałów o zagrożeniu do miejsca docelowego i/lub posiadanie w tym miejscu zarówno zapasów jak i zaufanych, przytomnych „ochroniarzy” (np. część rodziny) by nie zastać na miejscu „pustostanu”. Choć to oczywiście wymaga pewnych pieniędzy i „ogarnięcia sprawy” logistycznie. Pozdrawiam

  3. Ja mam pewien pomysł na ewakuację – może nie najlepszy, ale rozwiązujący pewne problemy związane z pozostaniem w domu, oraz ewakuacją w nieznane – działka ogrodnicza. Mam działkę ogrodniczą w obrębie miasta w którym mieszkam (ale w terenie mało zurbanizowanym), dość blisko od domu (rowerem 10 min), mam tam postawiony ocieplony piętrowy domek z kominkiem (co rozwiązuje problem z ogrzewaniem) i studnią głębinową na spółę z sąsiadem (musimy tylko dokupić agregat aby być niezależnym od dostaw prądu). Kuchenka na gaz wystarcza na długo (butla 11 l.), można też robić jedzenie na grillu. Do tego własne duże szambo i oczywiście ogródek warzywny i krzaki/drzewa owocowe. W przypadku katastrof naturalnych typu powódź czy trzęsienie ziemi raczej nie zastąpi ewakuacji. W przypadku bombardowania teren dookoła nie jest zbyt atrakcyjny spuszczania bomb (tereny zielone). Zresztą myślałem też o zbudowaniu tam piwniczki ziemnej, która w przypadku wojny czy huraganu byłaby dobrym schronieniem, a dodatkowo byłaby doskonałym miejscem zastępującym lodówkę (temperatura ok. 5 – 8°C). Koszt dzierżawy działki ogrodniczej nie jest tak wysoki jak zakup własnej ziemi, budowę domku też można rozłożyć w czasie (lub kupić domek z działką). Dodatkowa bliskość do domu powoduje że można zrobić kilka kursów np. po jedzenie, czy inne środki których nie było się w stanie zabrać od razu. Jeśli chodzi o bezpieczeństwo – działka jest ogrodzona dość wysokim płotem, ma drzwi antywłamaniowe, dodatkowo planuję niedługo montaż okiennic na parterze. Co o tym sądzicie?

Dodaj komentarz