Nasze 3 mózgi…

Dzisiaj chciałem opowiedzieć o czymś o czym dowiedziałem się stosunkowo niedawno, wynikło to trochę przypadkowo z rozmowy z moim bratem, który z wykształcenia jest psychologiem. Temat wydał mi się na tyle ciekawy, że postanowiłem coś więcej się dowiedzieć i oczywiście napisać, tym bardziej, że porusza pewne ciekawe kwestie jeśli chodzi o tematykę przetrwania w sytuacjach kryzysowych… ale o tym za chwilę.

 

Na początku odrobina teorii

brain

 

Z racji tego, że nie jestem profesorem medycyny ani psychologi nie będę tutaj pisał referatów na temat budowy ludzkiego mózgu. Ale w dużym skrócie można powiedzieć, że przez miliony lat ewolucji do dnia dzisiejszego w naszym mózgu wykształciły się 3 warstwy lub jak inni to nazywają są to 3 mózgi połączone w jeden.

 

Mózg prymitywny – gadzi

Jest to mózg, który wykształcił się najwcześniej składa się on z pnia mózgu tworu siatkowego oraz podwzgórza – odpowiedzialny jest on za podstawowe funkcje życiowe, seksualne, odruchy, stany pobudzenia, czuwania, snu, oraz instynkt w tym instynkt przetrwania ta część mózgu odpowiada m.in. za mechanizm walki i ucieczki.

 

Mózg emocjonalny – małpi

Tak jak sama nazwa wskazuje, jest to część mózgu odpowiedzialna w dużej mierze, za nasze emocje, zachowania opiekuńcze, oraz w dużej mierze buduje stosunki między innymi ludźmi na płaszczyźnie hierarchicznej i uczuciowej – kształtuje nasze ego.

 

Mózg logiczny – ludzki

Kora nowa – czyli zewnętrzna część mózgu odpowiada za wszystkie logiczne procesy myślowe,  procesy poznawcze, rozwiązywanie problemów, zachowania społeczne, ta częśc mózgu jest najbardziej rozwinięta u ludzi przez co jest ona też nazywana ludzkim mózgiem.

 

Nasz mózg a przetrwanie w sytuacjach kryzysowych

Moim zdaniem istotą przetrwania w sytuacjach kryzysowych, katastrofach jest przede wszystkim używanie części logicznej swojego mózgu – obserwowanie, przetwarzanie i dochodzenie do rozwiązań problemów w sposób, który będzie z tego procesu eliminował zachowania emocjonalne takie złość, nienawiść, dumę,  empatię oraz sympatię.

W sytuacjach zagrożenia istotnym jest przestawienie się na myślenie analityczne – „co będę robił dalej?, jakie kroki muszę poczynić?, z kim być a kogo się wystrzegać?, komu mogę pomóc a komu nie?”. W szczególności ma się to do stosunków międzyludzkich – oczywiście poza najbliższą rodziną, która jest niewątpliwie wyjątkiem, tutaj emocjonalne podejście do sprawy jest praktycznie niemożliwe. Wiele osób potrafi grać na ludzkich uczuciach przez co stajemy się łatwiejsi do manipulacji, mniej ostrożni a pewne informacje przyjmujemy bezkrytycznie.

Oczywiście nasza emocjonalna strona jest fundamentem tego co uważamy za ludzkie, uczucia takie jak miłość i przyjaźń tworzą więzi między ludźmi, które w sytuacjach kryzysowych mogą być budulcem przetrwania, dlatego nie ma co od razu patrzeć na to z perspektywy bycia zimnym skur….

Z drugiej strony w większości sytuacji kryzysowych, to właśnie ta część mózgu odpowiada za to że popadamy w tarapaty, złość czy uczucie urażonej dumy, nadmierna pewność, pycha, chęć zemsty bardzo szybko może doprowadzić do sytuacji gdzie staniemy się ofiarami własnych decyzji.

Tak często się dzieje w przypadku kiedy np. ktoś kto stał się ofiarą rabunku, stawianie oporu napastnikowi lub też mało pochlebny komentarz może doprowadzić do poważnych obrażeń za cenę kilkudziesięciu czy kilkuset złotych.

Analogicznie będzie w przypadku kiedy ktoś próbuje grać na naszych emocjach, wzbudzić w nas współczucie – wtedy bardzo łatwo możemy stać się ofiarą własnych emocji i zostać wciągnięci przez taką osobę w zasadzkę. Zapewne każdy z nas słyszał powiedzenie, że jak ma się miękkie serce to trzeba mieć twardą dupę… Co zresztą nie odnosi się wyłącznie do survivalu ale również do życia codziennego – co można zaobserwować w postaci sytuacji społeczno – politycznej za naszą zachodnią granicą.

 

Wracając do tematu warto zdać sobie sprawę, że czasami przetrwanie polega na podwinięciu swojego ogona i ucieczce – wiem, że dla wielu jest to ciężkie i często godzi w nasze ego jednak taka jest prawda…

Kilkukrotnie sam doświadczyłem sytuacji gdzie musiałem schować dumę do kieszeni, lub ta duma doprowadziła mnie do zebrania cięgów od kogoś silniejszego ode mnie – takie doświadczenie boli jeszcze długo jednak za każdym razem kiedy opadają emocję a ego nie boli już tak bardzo dochodzę do wniosku, że emocje nie są dobrym doradcą w szczególności w sytuacjach gdzie łatwo aby wzięły one górę nad całą resztą…

Ucieczka może odbywać się na poziomie racjonalnym lub też instynktownym tzw. mechanizm walki i ucieczki – umysł gadzi często włącza się w momencie kiedy jesteśmy narażeni na nagły stres, paradoksalnie umysł gadzi w sytuacjach kryzysowych nie jest najgorszym doradcą (w końcu sprawdza się od milionów lat).

To często widać na scenach ze strzelanin lub nagrań z zamachów gdzie ludzie instynktownie padają na ziemię i ukrywają się za zasłoną lub zaczynają uciekać w drugą stronę. Najgorszym rozwiązaniem jest oczywiście sytuacja gdzie nasz umysł nie umie przełączyć się z ludzkiego na gadzi a zostaje w sferze emocjonalnej (małpiego mózgu) – tacy ludzie często zamarzają w strachu, tracą orientację i są na tyle przerażeni że nie są w stanie podjąć żadnej decyzji – strach a więc emocje działają na nich paraliżująco.

 

Trening i przygotowania

Nie bez powodu ludzie tacy jak żołnierze, strażacy, ratownicy medyczni przechodzą szereg treningów fizycznych ale również mentalnych, które mają ich uodpornić podczas pracy i obcowania w sytuacjach stresogennych tak aby cały czas panowali nad sobą oraz myśleli logicznie. Co innego jest w przypadku cywili tutaj po raz kolejny treningi i symulacje pewnych sytuacji (survivalowych), mogą spowodować że dzięki naszej wiedzy i doświadczeniu będziemy w stanie opanować strach, przestać panikować i dzięki temu wydostać się z sytuacji, która na pierwszy rzut oka wydaje się beznadziejna.

Można jako przykład podać potencjalną sytuację zgubienia się w  lesie lub na szlaku, bez odpowiedniego przygotowania (zasoby) oraz wiedzy np. jak ustalić kierunek i położenie – może doprowadzić do sytuacji gdzie nasza sytuacja ze złej szybko zamieni się w tragiczną. Oczywiście po raz kolejny trzeba myśleć – zawsze zastanawia mnie jak ludzie wychodzą na szlaki górskie bez odpowiedniego sprzętu oraz ubioru a potem się gubią i trzeba po nich wysyłać ratowników. Tutaj ewidentnie wychodzi małpi umysł – „a co może się stać?” lub „ja nie dam rady ?!”

Analogicznie miałoby się to w przypadku zgromadzonych wcześniej zapasów – w sytuacji kiedy wiemy, że w najbliższym czasie nie grozi nam głód oraz niebezpieczeństwo będziemy w stanie przygotować racjonalny plan działania niż panicznie walczyć o życie i zasoby.