Błędy, których warto się wystrzegać będąc prepersem

W poniższym artykule postaram się przedstawić kilka podstawowych błędów, które popełniają osoby związane z tematyką bycia prepersem, przygotowań na trudne czasy itd. Jest to lista błędów, które sam miałem okazję popełnić lub też zaobserwowałem u innych ludzi, związanych z tematyką prepingu. Dlatego jeśli dopiero zaczynasz lub też od jakiegoś czasu zacząłeś swoje przygotowania ten artykuł jest dla Ciebie.

 

Popadanie w paranoje na punkcie końca świata, masowego wymierania itd.

Jeśli już zainteresowałeś się prepingiem i prepersami bardzo prawdopodobne, że swoją przygodę zacząłeś gdzieś na jednym z mniej lub bardziej znanych programów telewizyjnych typu Szkoła Przetrwania z Bearl`em Gryllsem, Walking Dead, Doomsday Preppes… Na początku ta historia wydaje się być bardzo ciekawa, jednak idąc tą drogą i poszerzając swoją wiedzę łatwo popaść w paranoję odnośnie końca świata czy grozi nam jakiś masowy kataklizm itd.

Takim przykładem, który z resztą nie tylko ja zaobserwowałem jest to, że w trakcie oglądania YouTube o tematyce prepeskiej, YT zaczyna „podpowiadać” filmiki, z dziedziny teorii spiskowych, biblijnej apokalipsy, planety X, tajnych stowarzyszeń, Iluminati i innych mniej lub bardziej absurdalnych tematyk. Nie wiem czy jest to celowe bądź też nie jednak można odnieść wrażenie, że tą drogą można bardzo szybko popaść w paranoje. Być może jest to związane z tym co ludzie oglądają na YT za wielką wodą, oglądając kilka odcinków powyższych Doomsday Prepers stwierdzam, że niektórzy na prawdę mają nie po kolei w głowie….

Dlatego zanim zaczniesz się przygotowywać na apokalipsę zombie, wojnę nuklearną oraz pandemię eboli warto swoje przygotowania zacząć od zagrożeń na skalę mikro niż marko. Mimo iż zagrożenia na skalę globalną są realne, często niosą one ze sobą te same problemy co zagrożenia na skalę mikro.

Dlatego przede wszystkim, myśl o zagrożeniach o małej skali takich jak utrata pracy, choroba, powodzie, pożary, brak prądu, brak wody, awaria systemu bankowego itd. Tutaj trzeba uwzględnić wiele aspektów swojego życia m.in. swoje miejsce zamieszkania i przeanalizować, które z tych zagrożeń nam najbardziej zagraża, ustalić pewien priorytet a następnie sukcesywnie rozpocząć przygotowania, na konkretne zagrożenia w skali mikro.

 

Informowanie innych o byciu prepersem / chwalenie się zasobami

Mało kto nie lubi się chwalić, nawet jeśli nie należysz do tej grupy, prędzej czy później i tak jakaś część osób będzie wiedziała, że idea bycia prepersem – survivalowcem spodobała Ci się na tyle, że zacząłeś robić coś w tym kierunku. Oczywiście warto ludzi uświadamiać jednak wybieranie osób, z którymi mamy zamiar rozmawiać o takich rzeczach, musi być odpowiednio przemyślane. Jakiś czas temu ktoś w żarcie powiedział, że jeśli coś się będzie działo to wie do kogo przyjść – i tutaj zapaliła mi się lampka w głowie, ponieważ jeśli nie byłby to mój wieloletni dobry kumpel, mogłoby to stanowić problem, ponieważ ta informacja mogłaby iść dalej w świat i trafić do ludzi, którzy np. będą próbować mi odebrać moje zapasy – na takie ewentualności oczywiście też jestem przygotowany, jednak lepiej pewnych rzeczy unikać niż je prowokować.

Co do powyższego żartu kolegi – oczywiście są osoby, którym pomógłbym bezwarunkowo w takich sytuacjach, jednak nie wszystkim, nie jestem Matką Teresą i uważam, że nikt z was nie powinien być – bo jeśli ktoś dobrze wiedział czym zajmują się prepersi, nic nie robił w kierunku przygotowań a w momencie kiedy zajdzie taka potrzeba przyjdzie do waszych drzwi o po pomoc to czy taka osoba zasługuje na nią…. ???

Problemy natury etycznej zostawiam każdemu do przemyślenia indywidualnie jednak uważam, że lepiej powstrzymać się od gadania o tym na szeroką skalę…

 

Poleganie na gadżetach zamiast na nabytych umiejętnościach i doświadczeniu

Jest to chyba jeden z największych „grzechów” prepersów, od jakiegoś czasu zauważyłem, że w okół prepersów / surivialowców wytworzył się pewien rynek, może i nie jest to aż takie złe zjawisko, ktoś kto posiada odpowiedni zapas gotówki może się wyposażyć w dobry sprzęt, który może być bardzo przydatny. Przyznam się szczerze, że w pewnym momencie sam popadłem w gadżeciarstwo survivalowe i dopiero po wydaniu dosyć sporej ilości gotówki otrzeźwiałem, że połowa tych rzeczy jest w ogóle zbędna.

Uważam iż są rzeczy, na które nie warto oszczędzać i warto wydać tyle ile jesteśmy w stanie. Natomiast nie widzę celu skupowania sprzętu, który łatwiej zaliczyć do kategorii gadżet niż skuteczne narzędzie przetrwania.

Warto kierować się prostym kluczem, jak często będę używał daną rzecz, ile jestem w stanie na tą rzecz wydać pieniędzy i jak bardzo będzie mi ona przydatna, czy mogę tą rzecz czymś zastąpić. Po takiej krótkiej analizie okazuje się, że pół metrowa maczeta za 300 złotych nie jest potrzebna ponieważ w garażu jest fajna siekierka, o którą wystarczy odrobinę zadbać, nie wspominając już o większych dziwactwach jakie widziałem na Internecie.

Zamiast inwestowania w tego typu gadżety polecam szkolenia survivalowe, pierwszej pomocy, zadbanie o swoją kondycję fizyczną wyjazdy na łono natury – spróbowanie zrobienie czegoś samemu. Takie doświadczenie wnosi więcej do naszego warsztatu niż kolejny chłam, który będzie leżał w szafie.

 

Kupowanie rzeczy bez uprzedniego planowania

Wiele osób zaczynając swoją przygodę jako prepers, często zaczyna na początku skupować różne rzeczy, często te zakupy bywają nieprzemyślane, tak jak w przypadku kupowaniu gadżetów, wielu początkujących prepersów zaczyna od zakupów rzeczy, które raczej powinny być uzupełnieniem niż pierwszymi zakupami mowa tutaj chociażby o rzeczach takich jak maski gazowe, czy też agregaty prądotwórcze lub liczniki geigera.

Rozpoczęcie przygotowań należy poprzeć odpowiednim planowaniem, spontaniczne kupowanie czegokolwiek będzie powodować jedynie ubytki na koncie, niekoniecznie przekładające się na coś co może być przydatne na wypadek jakiegoś wydarzenia lub katastrofy. Im więcej czasu poświecisz na planowanie i analizę potrzebnych rzeczy, swoich obecnych zasobów, możliwości finansowych oraz możliwości składowania tym lepiej wykorzystasz wydane pieniądze.

 

Obsesja na punkcie plecaków ucieczkowych i ewakuacji (bug out bag / bail out bag)

Wiele materiałów o tematyce preperskiej poświęcony jest plecakom ucieczkowym, i oczywiście taki plecak warto mieć w domu pod ręką – sam posiadam takie plecaki w kilku różnych konfiguracjach. Jednak poświęcanie dużej ilości czasu na tego typu rzeczy oraz zbytnie skupianie się na ucieczce, w przypadku jakiegoś kataklizmu na łono natury, może spowodować więcej złego niż dobrego. Takie rozwiązanie powinno być jednym z ostatnich możliwych scenariuszy, swoje przygotowania powinno się skupiać w okół zupełnie odwrotnej strategii czyli (bug-in) czyli nasz dom, mieszkanie powinno być naszym pierwszym wyborem na wypadek jakichkolwiek zagrożeń. Dlatego taki scenariusz trzeba mieć jak najbardziej w głowie jednak skupianie się na plecakach ucieczkowych i ewakuacji nie powinno być twoim podstawowym zagadnieniem, jednak warto mieć przygotowany plan ewakuacji oraz miejsca gdzie możemy się udać w razie takiego zdarzenia.

 

Brak dywersyfikacji zasobów, planów alternatywnych

Nie trzymaj wszystkich jajek w jednym koszyku, to przysłowie najbardziej obrazuje, że trzymanie swoich zasobów może spowodować iż w przypadku, niektórych kataklizmów możemy stracić wszystko. Dlatego składowanie rzeczy w kilku różnych lokalizacjach jest najlepszym sposobem aby za jednym razem nie stracić wszystkiego.

 

Jeśli uważasz, że coś by jeszcze można było do tej listy dorzucić serdecznie zachęcam do pisania w komentarzach…

 

 

1 komentarz

  1. Witam,
    Zaliczanie agregatu prądotwórczego do rzeczy drugoplanowej uważam za niewłaściwe.
    Mieszkam w domu jednorodzinnym i kilka lat temu takie zdarzenie ..zima ..śnieżyca mróz -15. godz. 01:30 i nagle brak prądu 🙁
    Elegancki piec gazowy, który bez prądu ani rusz ..dramat. Żona w ósmym miesiącu ciąży.
    Informacja z elektrowni: ciężarówka ścięła słup i dostawa prądu po 15:30.
    Czy to nie jest jeden ze scenariuszy na który mamy być przygotowani ?
    Dziś jestem na to gotowy. Jeżeli w danym rejonie przerwy w dostawach prądu są rzadkością wystarczy agregacik, który zasili tylko piec (koszt 250) bo nigdy nie mamy pewności kiedy zamarznie woda w instalacji.
    Zakupiłem za 650 taki, który jest w stanie uruchomić również pompę a to może pomóc mi przetrwać na dłuższą metę.
    P.S. Twoje artykuły są dla mnie bardzo pomocne. Dziękuje.

Dodaj komentarz